Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dawne święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dawne święta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 czerwca 2019

Sabat Litha

źr. zdjęcia: canacopegdl.com

Dzisiejszy dzień to moment, gdy kończy się wiosna i zaczyna lato. Dla naszych przodków było to jedno z ważniejszych świąt związane z naturą ale też z płodnością, urodzajem, obfitością i powodzeniu. Przesilenie Letnie jest jednym z największych festiwali ognia, ponieważ obchodzone jest w dniu, kiedy od słońca bije największy żar. 

Dla wielu kultur był to szczególny okres w roku, gdyż postrzegano go jako czas zwycięstwa sił światła nad siłami ciemności. Najdłuższy dzień w roku świętowali Słowianie, Celtowie, Grecy, Rzymianie czy Skandynawowie i Aztekowie. Każde społeczeństwo czyniło to na różne sposoby, właściwe dla nich ale niektóre elementy były podobne

W wielu kulturach powszechnym zwyczajem było rozpalanie ognisk, często na szczytach wzgórz, dzięki czemu można je było zobaczyć z dużej odległości. Ludzie tańczyli wokół nich w kręgu albo toczyli płonące koła w dół ze zbocza wzgórza.

U Celtów ten czas nosił nazwę Litha, u Słowian to Noc Kupały, dla Starożytnych Greków to czas poświęcony bogini Atenie a Rzymianie czcili boginię Junonę natomiast ludy skandynawskie - Thora.

TUTAJ o Nocy Kupały a TUTAJ o święcie Litha

źr. zdjęcia: Blog.CzaryMary.pl

niedziela, 20 marca 2016

Wiosna u naszych przodków


Koniec zimy i początek wiosny to dla naszych przodków pożegnanie trudnego okresu zwiazanego z zimnem, ciemnością i zastojem. Ten moment  to także czas równonocy wiosennej co oznaczało też więcej słońca, cieplejszych i dłuższych dni. Na półkuli pólnocnej najczęściej przypada ona 20 marca ale też 21 marca. Dzieje się tak, gdyż każdego roku czas równonocy przesuwa się o sześć godzin i dlatego za początek wiosny uznaje się okres tych dwóch dni. U Słowian było to święto pod nazwą Jare Gody, u Celtów Ostara a u Druidów Alban Eiler czyli "Światło Ziemi".

Pod wpływem coraz słoneczniejszych i cieplejszych dni ziemia budzi się z długiego snu, pojawiają się pierwsze rośliny i świat nabiera coraz więcej barw. To czas narodzin, odnowienia i wzrostu. Dlatego symbolem tego okresu jest jajko  ale też króliczki i kurczaczki jako symbole nowego życia, płodności i świeżości. 

źródło zdjęcia: wikipedia.org
Na świecie istnieje wiele miejsc, które wyznaczają róznonoc wiosenną. Słońce wówczas oświetla dokładnie wyznaczone miejsca właśnie w tym czasie. Trudno jest określić, czy były to budowle celowo wzniesione , by odmierzały czas czy miały jakieś inne duchowe bądź religijne znaczenie jednak z pewnością istniały grupy ludzi, które celebrowały wyjątkowe zjawiska występujące w przyrodzie. Takie miejsca są np. w Irlandii, gdzie druidzi pozostawili megalityczne kamienne kopce i kręgi, piramida El Castillo w Meksyku wzniesiona przez Majów, kamienna struktura w Vermont zwana "Calendar One" czy Fernacre Stone Circle w Kornwalii. 

Nasi przodowie witali ten wiosenny czas z radością, czcili wiosenne bóstwa i boginie. W starożytnym Rzymie za wiosenną boginię uznawano Wenus - boginię piękna, miłości ale też ogrodów i uprawianych pól oraz Florę - boginię kwiatów, u Słowian symbolem zimy był Marzanna a wiosennym bogiem Jaryło, u Celtów bogini Eostre oraz bóg Cernunus znany jako Hern u ludów nordyckich - Freya, która powracała zawsze kazdej wiosny ale też bóg Thor, który za pomocą swojego młota Mjölnir'a rozbijał lód i przepędzał zimę, u strarożytnych Greków - Dionizos i Persefona oraz Gaja - jedną z najstarszych, która jest kojarzona z Ziemią i uważana jest za Matkę Ziemię

Każda kultura ma swoich charakterystycznych dla tego czasu bożków i określone zwyczaje. Łączy je na pewno jedno - każdy z tych bogów i obrzędów zwiazany jest z wiosną, narodzinami, rozkwitaniem ziemi, płodnością. miłością i budzeniem się świata wokół nas. 



sobota, 20 czerwca 2015

Litha

Czerwiec w świadomości Celtów był ważnym okresem, podobnie jak w innych kulturach, zwłaszcza czas przypadajacy na 21 czerwca, kiedy nastepuje przesilenie letnie. Jest to jedno z najważniejszych świąt w roku obrzędowym. Wówczas słońce grzeje najmocniej i najdłużej przebywa na niebie, stąd głównym elementem był ogień. Noc z 21 na 22 czerwca u Słowian nosiła nazwę Nocy Kupały, u druidów - Alban Heflin, u Azteków - Ucztą Słońca a u Celtów - Litha. Przesilenie Letnie to święto natury, rozwoju, płodności, obfitości i urodzaju. Inna nazwa Lithy to Midsummer, lecz jej korzenie sięgają tradycji starogermańskich i oznacza zbocze góry. Symbolicznie oznacza to, ze słońce wspina się w górę do czerwca, by po osiągnięciu szczytu schodzić w dół. Przyroda w tym czasie osiąga swój kulminacyjny moment rozwoju, wszystko wokół kwitnie, zieleń jest niezwykle soczysta a wszystko okraszone promienieniami słońca. To czas największej mocy słońca stąd rośliny są w swojej największej fazie wzrostu i dojrzewania. 

Słońce w czasie Lithy wchodzi w znak Raka i znajduje się nie tylko w swojej najwyższej sile ciepła ale też magicznej mocy. Noc symbolizowała siły ciemności, stąd radowano się z promieni słonecznych, świętując zwycięstwo dobra nad złem, celebrując ten fakt w różnych kulturach, każda na swój szczególny sposób. Dlatego było to czas zabaw, muzyki, śpiewów i tańca. Palono ogniska, często na szcytach wzgórz, gdyż ogień symbolizował słońce i ciepło płynące od niego. 

U Celtów czerwiec był miesiącem poświęconym dębowi, który był wysoko cenionym drzewem uważanym za symbol siły i wytrwałości. Do dziś istnieje wiara w starego i mądrego Króla Dębowego, który sprawuje władzę nad siatem od Przesilenia Zimowego do Przesilenia Letniego, a po nim rzady przejmuje młody, pełen energii Król Ostrokrzewu i panuje od Przesilenia Letniego do sabatu Yule. Był to też bardzo dobry czas nawiązywania kontaktów z duchami natury i istotami spoza ludzkiego, widzialnego świata. Wierzono, że można było łatwiej połączyć się z Wróżkami, elfami, dobrymi duszkami. Przyciągano ich kwiatami, miodem i nektarami. 

Z sabatem Litha związane są kolory natury takie jak zielony, pomarańczowy, czerwony, żółty, biały i złoty. Zbierano takie zioła jak bylica pospolita, dziurawiec, naparstnica, rozmaryn, werbena, jemioła. Ważną rolę pełnił też cynamon, jako symbol energii, miłości, dobrobytu i mocy magicznej.

Najważniejszymi drzewami Lithy są: dąb, dziki bez, jarzębina i leszczyna. Z kwiatów: lawenda, nagietek, róża, rumianek, stokrotka. Wszystkie te symbole są ściśle powiązane z latem i ze słoneczną porą roku. Wśród zwierząt ważny był byk kojarzony z płodnością, koń jako synonim szybkości, siły i męskości, krowa - symbol płodności oraz takie ptaki jak jaskółka, strzyżyk, które związane były z powrotem słońca. Ptakami solarnymi były także jastrząb i orzeł, gdyż szybują wysoko, blisko słońca. Ogromne znaczenie miały też motyle, gdyż symbolizowały odrodzenie i duszę, oraz pszczoły - symbol obfitości, nowego życia, dobrego zdrowia i posłańców duchów.

Nie tylko świat przyrody towarzyszył przesileniu letniemu. Nieodłącznym elementem są elfy, koła, tarcze, koło Słońca, krzyże równoramienne i swastyki, kołowrotek, róża, spirala, święte źródła, zioła. Więcej o święcie Litha i Przesileniu Letnim można przeczytać w książce Litha.  [tutaj recenzja]

źródło zdjęć:
www.thespiritofthegoddessis.nl
merlinspath.files.wordpress.com
spiritblogger.wordpress.com

piątek, 20 marca 2015

Ostara i bogini Eostre


Dziś na naszym niebie mogliśmy obserwować niezwykłe zjawisko - zaćmienie słońca. W Polsce tylko częściowe ale nad północną częścią Oceanu Atlantyckiego, na Morzu Norweskim i Morzu Arktycznym można było zaobserwować całkowite zaćmienie słońca. Kolejne niesamowite wydarzenie tego typu czeka nas w 2026 roku ale wtedy będziemy słońce będzie zachodzić jako zaćmione. Jednak całkowite zaćmienie nastąpi dopiero w 7 października 2135 r ! Wiecej na ten temat tutaj

Wraz z tym niecodziennym zjawiskiem wkraczamy także w nową porę roku - Wiosnę! Ten czas dla naszych przodków był szczególnym momentem i ważną chwilą w Kole Roku, gdyż początkował zwycięstwo sił światła nad siłami ciemności. Równowonoc wiosenna sprawia, ze zarówno dzień jak i noc są sobie równe i z kazdym kolejnym dniem coraz więcej światła dociera do ziemi i ogrzewa wszystko wokół. To czas odnowienia, oczyszczenia, siewu i nowych poczatków. U Słowian ten okres nazywany było Jare Gody, natomiast u Celtów i kręgów wiccańskich - Easter lub Ostara. 

Nazwa pochodzi od bogini Eostre, pani światła, świtu, płodności, rozwoju i odrodzenia. Pierwsze wzmianki na jej temat pochodzą z VIII wieku. Anglosaski mnich Bede Czcigodny napisał o niej w 725 roku n.e. w swoim dziele pt."De temporum ratione" ("Obliczenia Czasu"):"w czasie Eosturmonap poganie oddawali cześć Eostre poprzez biesiady, zanim jeszcze zaczęł istnieć chrześcijańskie święto Wielkanocy." 

Symbolem związanym z nią oraz ze świętem Ostary a także współczesnej wielkanocy jest zajączek. 

Jedna ze współczesnych historii mówi o tym, że pewnego zimowego dnia bogini znalazłą zranionego ptaszka. Chcąc go uratować, zamieniła go w zająca, lecz przemiana nie dokonała się całkowicie, gdyż mimo pozostała mu umiejętność znoszenia jaj, Zajączek z wdzięczności za ocalone mu życia podarował bogini zniesione jajka, które dodatkowo pięknie ozdobił. **

Wielu badaczy i autorów poddaje w wątpliwość jej istnienie. Na przykład Philip Shaw napisał w swojej książce "Pagan Goddesses in the Early Germanic World": 

"Zarówno sceptycy jak i zwolennicy nawiązują do niej jako do bogini wiosny, ato prowadzi do pewnych niedorzecznych sprzeczności. Takich na przykład jak ta, kiedy Knobloch (1959: 31-4) podważa istnienie Eostre, powołując się na brak silnych etymologicznych źródeł na jej związki z wiosną. To jednak żaden argument." ***

O tej bogini niewiele wiadomo porównując ją z innymi bóstwami i mitami im towarzyszącymi. Mimo tego jest uważana za patronkę Ostary i to jej oddajemy cześć w wiosennych obrzędach. Ważna jest jej energia, to co ze sobą niesie i wszelkie dywagacje przeciwników bledną wobec niezwykłości piękna tej pory roku.

** opracowanie na podstawie książki "Ostara" wydawnictwa Illuminatio
*** z książki "Ostara" wydawnictwa Illuminatio

źródło zdjęć:
macmorrighan.tumblr.com
thanxsandy.blogspot.com


niedziela, 21 grudnia 2014

Święto Yule


Dni między 20 a 24 grudnia dla naszych przodków były niezwykle ważnym okresem. U Słowian czas ten nazywany był Godowym Świętem albo Szczodrymi Godami. Przesilenie zimowe jakie następowało w tym czasie było dla nich symbolem zwycięstwa światła nad ciemnością. 

Yule to najważniejsze ze świąt w kalendarzu dawnych plemion, gdyż wraz z przesileniem grudniowym zaczyna przybywać dnia, co symbolizowało nadzieję na lepsze dni. To czas kiedy jest najdłużej ciemno a dzień jest najkrótszy w roku. Yule nosiło różne nazwy w zależności od regionu: Alban Arthan, Feill Fionnain, Yuletide albo Powrót Słońca, Dzień Fionna.W krajach skandynawskich ten czas nazywany był Jul (Dania, Norwegia, Szwecja), Joulu w Finlabdii, Jouludf w Estonii. Germańskie plemiona obchodziły święto Jul od tego czasu aż do początków stycznia. Druidzi nazywali Yule świętem Alban Arthan czyli Światło Artura. 

Dawniej czas był regulowany nie za pomocą kalendarza lecz cykli księżyca, który wyznaczał rytm życia. Nasi przodkowie zwracali uwagę na naturalne cykle w przyrodzie i poprzez obserwację dostosowywali do niej swoje życie. Zima była trudną porą, gdyż wszystko zamierało, stąd kojarzono ją ze śmiercią, snem, który jednak było konieczny do ponownego odrodzenia się. Uważano, że w czasie najdłuższej nocy rodzi się Bóg Światła, który zwycięży Boga Ciemności. Według Celtów Bogiem Światła był Król - Dąb a Bogiem Ciemności Król - Ostrokrzew.

Ludzie starali sie przebłagać Bogów, by wróciło Światło. Dekorowano domy wiankami zrobionymi z jemioły, ostrokrzewu, palono kłody drzew tzw. "kłody Yule", tańczono i ucztowano.

Dominowały kolory zielony, czerwony i biały. Kłodę Yule wykonywano ze ściętego w wigilię święta drzewa. Wciągano je, trzymając za wierzchołek, do wnętrza domu, polewano olejem zmieszanym z grzanym winem i szczytptą soli. Takie polano rozświetlało i ogrzewało domostwa. Ogień miał dodać mocy Słońcu, by świecilo coraz silniej i dłużej. Gdy kłoda się wypaliła, zawijano jej pozostałości w płótno i przechowywano do następnego święta Yule, by dodać je do świeżego drzewa. To podkreślalo cykliczność pór roku. W późniejszym okresie kłoda Yule przybierała formę dekoracyjną. Wykonywano ją z drzewa dębowego, wydrążano w nim trzy otwory, w których umieszczano świece. Przystrajano ją jemiołą i świerkiem, umieszczano przy kominku i palono świece wieczorami przez kolejne 12 dni.

Gdy chrześcijaństwo zaczęło zastępować dawną wiarę, także i święto Jul - Yule, zostało zamienione na chrześcijańskie Boże Narodzenie i ustalone na 25 grudnia. Jeszcze przez długi czas funkcjonowały obydwie nazwy.


źrółdło zdjęcia:
http://kappaphi.org/
karta z talii Ogham

piątek, 31 października 2014

Samhain


Samhain to czas, kiedy otwierają się "drzwi" do świata „po Drugiej Stronie”. Jest to czas kiedy słońce świeci coraz krócej, jego siła jest coraz słabsza i dlatego też zwano ten okres świętem jesiennego lub gasnącego Słońca. W wielu dawnych kulturach był jednym z ważniejszych okresów roku. Święta były okazją do wspomnień i uczczenia pamięci przodków. 

U Celtów ale też w innych narodach taki czas następował dwa razy w roku: na wiosnę i właśnie w okolicach 2 listopada. Rok był podzielony na dwie części: jasną, związaną ze światłem, którego w tym czasie było najwięcej oraz ciemną, kiedy dni były coraz krótsze a noc dłuższa. Słowo "Samhain" oznacza dosłownie koniec lata i faktycznie wytyczał on nowy cykl życia, czas końca żniw i początek zimy. Samhain było dawniej nazwą miesiąca rozpoczynającego nowy rok. Symbolizował ciemniejszą stronę życia, czas chłodów, ciemności i złych mocy. Obchodzony jest od zachodu 31 października do zachodu 2 listopada. Wyznacza on połowę drogi między równonocą jesienną zimowym przesileniem. 

Wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa wiele dawnych zwyczajów zostało zapomnianych, bądź wręcz zakazanych a te, których nie udało się wyeliminować, zostały zaadoptowane i zastąpione nowymi nazwami i zwyczajami. Dzisiejsza forma tych świąt obchodzona jest pod nazwą Dnia Wszystkich Świętych. Termin 1 listopada został wprowadzony już w IX wieku przez papieża Grzegorza IV. Jednak wiele obrzędów jeszcze długo funkcjonowało w wielu regionach Polski i w Europie .

O tym okresie tak mówi Jan Witold Suliga - znany autorytet w świecie etnografów, zanwca kultury i dawnych zwyczajów. Udzielił one wywiadu dla radia TOK FM, w którym mówił: 

J.W. S.: my jesteśmy przywiązani do daty 1 listopada. 2 listopada mamy jakby drugie święto. Zapominamy o jednej rzeczy, mianowicie iż święto zmarłych jest pochodzenia nie chrześcijańskiego, tylko przedchrześcijańskiego. I to nie jest przypadek, że akurat właśnie wtedy - 2 listopada - zarówno Celtowie jak i Słowianie obchodzili święto zmarłych, jako że było to święto zmarłych jesienne. 

Klaudiusz Slęzak: Czyli 2 listopada - święto zmarłych A jak oni je obchodzili? 

J.W. S.: Właśnie paląc ognie i chodząc w miejsca , gdzie grzebano zmarłych, a dokładnie gdzie wierzono, że dusze zmarłych przebywają, czyli do tak zwanych świętych gajów, lub w miejsca, gdzie znajdowały się urny, ponieważ najczęściej palono zmarłych. Ten sposób pozbywania się ciała powraca w tej chwili. Jest to bardzo dobre z różnych powodów. I ma to znaczenie symboliczne.

źródło: www.jws.net.pl      Więcej: Tutaj

Słowiańskie Dziady                             Halloween

źródło zdjęć:
dobrytarot.pl
l

poniedziałek, 22 września 2014

Sabat Mabon

Sabat Mabon magiczny czas u wielu dawnych ludów. To święto żniwne, poświęcone w duzej części winobraniu. Wśród Celtów, Wikingów i kręgów wiccańskich to najważniejsze święto w roku. Zwiastuje początek jesieni, koniec lata i odpoczynek po trudach żniw i zbiorów. To czas równonocy jesiennej, kiedy to siły światła i ciemności pozostają w równowadze. Od 23 września noc będzie coraz dłuższa a wraz z nią coraz mniej światla będzie docierało do ziemi. Święto 

Inne nazwy tego święta to Winne Świeta, Święto Winobrania, Święto Avalon, Alban Elved, Alban Elfed. Mabon zwiazane jest z bóstwami win, żniw oraz ze zbiorami, dlatego jego symbolami są jabłka, wino, winorośl, girlandy, róg obfitości, tykwa i miejsca pochówku. 

Mabon to czas refleksji, wyciągania wniosków z dotychczasowego życia, podsumowań, pozbywania się tego co nam przeszkadza i nie służy naszemu szczęściu. Symbolizuje ciagłe przemijanie, splatanie się ze sobą dobra i zła, istnienie przeciwstawnych sił. Bez piękna nie wiedzielibyśmy czym jest brzydota, bez ciemności nie docenimy jasności, bez nienawisci nie ma miłosci itd. W każdym z nas istnieją dwa pierwiatki - męski i żeński, dwa elementy jak ing i yang, słońce i księżyc, lato i zima. O tych elementach przypomina nam czas Mabon i towarzysząca jej równonoc jesienna. Warto o tym pomyśleć w tym magicznym okresie. 

Wśród zwyczajów tego święta były uczty wśród znajomych i najbliższych, posiłki skomponowane z dobrodziejstw Matki Natury: orzechów, chleba, owoców - głównie jabłek, ziemniaków, marchewki, cebuli i ziaren i innych plonów. Kolory związane z tym czasem to brąz, pomarańczowy, rdzawy, kasztanowy czyli barwy związane z ziemią i darami Natury. Można nimi udekorować stół i otoczenie. Zioła, którymi można ozdobić dom lub okadzić nimi wszystkie kąty to mirra, szałwia, oset, żołędzie, astry, paproć, wiciokrzew, liście dębu, sosna, róże. 

To także dobry czas na wróżby i rytuały. Zapraszam w tym celu na EzoOazę :)


źródło zdjęcia:
www.digart.pl

sobota, 21 czerwca 2014

Noc pełna magii


Dziś dzień, który dla naszych przodków był ważnym momentem w rocznym cyklu. Dzień symbolizował siły światła, noc - siły ciemności. Najkrótsza noc i najdłuższy dzień zwiastował zwycięstwo dobra nad złem. O tym magicznym czasie pisałam w artykule sprzed roku:

Dawne Dzieje: Noc pełna magii: „Kupało! Królu ,  dniom naszym panuj bez chmury,  do życia obudzaj chuć,  tyś dawca, boże Kupało,  siej, żyw i ...

czwartek, 20 marca 2014

Narodziny wiosny


Czas początków wiosny to niezwykły moment w przyrodzie. W tym roku wiosna zawitała wcześniej i już widać młode listki, pierwsze kwiaty. Dla naszych przodków był to szczególny czas, gdyż po długim okresie zimy, gdyż w tym czasie dzień zrównywał się z nocą. Magia równonocy wiosennej dawała nadzieję na lepsze czasy. Cieszono się z coraz dłuższych okresów ze świata, że gnano zimę i witano wiosenne promienie słońca. U Słowian czas ten nosił nazwę Jare Gody.

źr. zdj. pantheion.pl autor K. Perkowski
Symbolem zimy jest Marzanna, która była nazywana różnie: Morana, Marena, Mora. U Słowian zwana także Śmiercichą. Jej imię mogło powstać od słów: „morzyć”, „mór” lub mrzeć.” Według badacza słowiańskiej mitologii Ferdynanda Trentowskiego, Marzanna była „dziewicą moru”, była piękną dziewiczyną, lecz czasami mogła przybierać postać  Jeży –Baby. Stawała się wtedy brzydką, chudą starszą kobietą, której jedna z nóg miała postać gołej piszczeli.

W naszej pamięci, mimo nieudanych prób zwalczenia zwyczajów przez kościół, Marzanna pozostała do dziś. Co roku można zobaczyć korowody, zwłaszcza szkolne, idące topić  słomianą kukłę, by przywitać Panią Wiosnę. Dzieje się to najczęściej 20/ 21 marca, chociaż pierwotnie święto Marzanny obchodzono 1 kwietnia. Dawniej Marzec postrzegany był jako miesiąc ludzi starych, gdyż najwięcej ich umierało właśnie w tym czasie. Z początkiem kwietnia słońce przygrzewało coraz mocniej, a to świadczyło o jego mocy a z tym wiązał się także większy wpływ na ludzi i przyrodę. Trentowski pisał, że „zwodzenie się na 1 kwietnia, zwane prima aprilis jest pamiątką po święcie Marzanny. Cieszono się i żartowano, że śmierć umarła.”

W okresie równonocy wiosennej wszyscy zbierali się na uroczyskach. Formowano ze słomy kukłę i uroczyście z głośnym pokrzykiwaniem i śpiewami odprowadzano ją do rzeki i rzucano w jej toń. To miało symbolizować odejście Marzanny do jej podziemnej krainy. Potem następował czas radości, biesiad i zabawy.

Wiosennym bogiem był Jaryło, który patronował płodności, wzrastaniu, budzeniu się natury. Przedstawiano go jako  bosego młodzieńca (czasami  choć rzadko -jako dziewczynę), ubranego w białą szatę. Wjeżdżał  na białym koniu, z wiankiem na głowie, trzymając w lewej ręce kłosy zbóż a w prawej ludzką głowę. Symbolizował budzące się życie.  Atrybutami bóstwa są bazie lub snop zboża w jednej ręce, a w drugiej głowa ludzka. Dosyć często występuje motyw zastąpienia, wraz z nadchodzącą wiosną, "starego" Jaryłę przez Jaryłę "młodego".

  
"Płyń Marzaneczko do Pryski, przynieś nam bezrok szybki.
Płyń Marzaneczko do Brzega bo cię tam Jaśkowi potrzeba."
– ze śląskiej pieśni marzannej, Opole / Gosławice 1877 r.

"Hej, Marzanno miła, gdzieś ty klucze dała?
Co byś [zielone] pola nimi otwierała?"
"Marzanno krasna, kajś ty gęsi pasła?
Pod góreczką z [Jasiem] Robeneczkiem, aż se ziemia trzasła,
aby trawa rosła, zielona trawa, aż po kolana.
A wy dzieweczki wijcie wianeczki, z modrych fiołków i białej różeczki."
-- z XIX wiecznych pieśni marzannych Moraw i Śląska

 "A sthąd ieszcże dziś ten obycżay maią w wielkiey Polsce y w Sląsku
iż siódmego dnia Márca thopią Marzanę vbrawszy iako niewiastę
wyszedszy ze wsi spiewając: Smierć sie wije po płothu szukaięcy kłopotu [...]
Zwali tego bałwana Marzana, tak bym rzekł, że to był bóg Mars, jako Ziewana Diana."
 -- z kronik Marcina i Joachima Bielskich, 1564-1597 r.

źródło pieśni: bogowiepolscy.net
źródło zdjęć: pantheion.pl


niedziela, 2 lutego 2014

Imbolic


Magiczna chwila zimy

Imbolic - celtyckie święto obchodzone 1 lutego. Inne jego nazwy to Oimelc, Candlemas, Dzień Panny, Dzień Brigid. To czas kiedy ziemia powoli budzi się do życia i zaczynają pojawiać się pierwsze kwiaty wyłaniające się spod pokrywy śnieżnej ten moment wyznacza połowę ciemnego okresu w zimowej porze. Przypada w połowie drogi między Yule a równonocą wiosenną. Imbolic dawało nadzieję na lepsze dni, nowe życie i świeżą energię. To czas oczekiwania na nowe, wiosenne tchnienie natury. W tym czasie rodziły się młode jagnięta karmione świeżym mlekiem matki stąd Imbolic zwane również Oimelc, oznacza owcze mleko. 

Ten niezwykły czas przypisany został bogini Bryghid patronce świętych studni, mądrości, poezji i płodności a przede wszystkim ognia. Opiekowała się zawodami związanymi właśnie z ogniem, walecznością, męstwem czyli kowalami, rzemieślnikami i wojownikami. Była związana ze światem wróżb, proroctw i uzdrawiania. Zwana też Potrójna Boginią, dlatego na drzwiach domu umieszczano trzy kłosy zboża, które pozostawały tam aż do Ostary (21 marca). Przysłowie mówi: "od świętej Brighid każdy dzień jest coraz dłuższy a noc krótsza"  W czasie Imbolic otwierano wszystkie drzwi, okna domów i wrota stodół , by wywietrzyć pomieszczenie i wpuścic świeże powietrze. Kobiety mieszkające w danym domu, stawały na progu, by otrzymać błogosławieństwo Brygidy. 

W wigilię Imbolic, wystawiano chleb i mleko, a w domu panował idealny porządek. W spiżarni obok dzbanów z mlekiem przez cały rok stawiano małe krzyżyki ze słomy, które miały uchronić mleko przed złośliwymi chochlikami spijającymi śmietankę.

Z okazji Imbolic Celtowie wykonywali kukiełki ze zboża, które było zebrane w poprzednim roku. Były one ubierane odświętną odzież i ustawiane w głównym, ważnym miejscu domu. Często specjalnie konstruowano specjalną kołyskę zwaną „Łóżkiem panny młodej”, w której umieszczano słomianą lalkę. Wokół  niej  usypywano orzechy, które symbolizowały energię męską. Innym elementem tego święta jest tzw. „Krzyż świętej Brygidy” wykonywany ze słomy lub sitowia, który dawniej był palony przed domem, by oczyścić z zastałych, negatywnych energii i pobudzić Matkę Naturę do działania. Często miało to na celu wsparcie energii słońca, by obudziło się z zimowego snu. Jak go zrobić można zobaczyć TUTAJ.

Święto było i jest związane  z magią, oczyszczaniem i  ogniem dlatego w tym czasie pali się mnóstwo świec z intencją pozbycia się starych problemów, zmartwień i wprowadzenia nowej, dobrej energii. Kolorami związanymi z Boginią Brighid są biały – symbol śniegu oraz czerwony – symbolizujący słońce. Imbolic jest także wyjątkowym czasem, który spełnia marzenia, dlatego chcąc dziś uświęcić ten dzień warto zapalić białe lub czerwone świece i sandałowe kadzidła, by ważne dla nas sprawy, postanowienia i życzenia spełniły się. Świece są niewątpliwym atrybutem tego święta, dlatego używa się je w czasie obrzędów i rytuałów. Jeden z nich zaczerpnęłam z czasopisma „Wróżka” Wprawdzie powinno się je wykonywać w przeddzień Imbolic, ale myślę, że dzisiejszy dzień także będzie do tego odpowiedni:
  • Przygotuj jedną większą, najlepiej złotą lub żółtą, oraz kilkanaście mniejszych. Dużą świecę zapal i ustaw na stole.
  • Niech każdy z gości sabatu skoncentruje się na swoim marzeniu i na małej świecy wydrapie swoją intencję. Potem trzeba je zapalić od dużej świecy i ustawić w kręgu. 
  • Niedopalone świece goście zabierają ze sobą po to, aby zapalać je w ważnych dla nich momentach roku
źródło: zdjęcia:
reespiritforlife.com
deviantart.com
www.paganspace.net

sobota, 21 grudnia 2013

Godowe Święto

Dziś pierwszy dzień zimy, najkrótszy dzień w roku. Dla Słowian był to magiczny czas związany z przesileniem zimowym. Dzień był symbolem światła, dobrych sił, noc – to złe moce, ciemność. Od tego momentu światło zaczynało odzyskiwać swoją moc. Dzień stawał się coraz dłuższy od tego momentu, co uznawano za zwycięstwo dobra nad złem, światła nad ciemnością. Ten czas zwany był Godowym Świętem albo Zimowym Staniasłońca. Przypisany był bogowi Swarogowi, który odzyskuje władzę nad ziemią.

Dla naszych przodków słowo „god” oznaczało „rok”. Moment przesilenia przypada na 21 grudnia. Dla wiar pierwotnych był to początek roku obrzędowego. Czas świętowania trwał przez wiele dni i z reguły kończył się w okolicach 6 stycznia. By zapewnić sobie powodzenie, obfite plony i dostatnie życie w nadchodzącym roku, obchodzono domostwa ze śpiewem na ustach, odwiedzano sąsiadów, przyjaciół, spędzano miłe chwile w gronie rodzinnym. Czas ten niósł ludziom nadzieję i nastrajał optymistycznie na przyszłość. Przesilenie zimowe stwarzało okazje do wróżb i rytuałów, które miały przyciągnąć dostatek w nadchodzącym roku.

Godowe Święto było jednocześnie okresem wspominania tych co odeszli. By uczcić ich pamięć zbierano się na cmentarzach, gdzie rozpalano ogniska i ucztowano przy grobach zmarłych. Ognisko miało także symboliczne znaczenie: w ten sposób wspierano Słońce w jego walce z ciemnościami. 





niedziela, 15 grudnia 2013

Słowianie i choinka


Słowianie nie znali zwyczaju ubierania drzewka, które w dzisiejszych czasach zdobi każdy dom. Dawniej rolę tę pełniły ozdobione wstążkami snopki zboża z ostatnich zbiorów lub gałązki jemioły. W niektórych regionach Polski wieszano czubek iglastego drzewa wierzchołkiem do dołu albo specjalnie przygotowaną obręcz wykonaną z drewna, ozdobioną gałązkami sosnowymi, jodłowymi, owocami, orzechami, słodyczami,
kolorowymi wstążkami. Był to tzw. „podłaźnik” lub "podłażniczka" albo „rajskie drzewko”. 

Podłażniczkę wieszano w Wigilię i było to bardzo ważne wydarzenie. Ten zaszczyt przypadał zawsze gospodarzowi, który ubrany odświętnie zamocowywał ozdobę u powały. Miała chronić domowników przedróżnymi nieszczęściami, urokami, przyciągać dostatek, wszelką pomyślność a dla młodych panien – dobrego męża. Jabłka, orzechy, ciasteczka zawieszone na takiej ozdobie były po świętach zjadane, ponieważ wierzono, że dodadzą one siły, witalności i zdrowia. Popularną dekoracją był tzw. Diduch – pierwszy snop zrobiony w czasie ostatnich żniw. Stawiano go w kącie chaty, kłosem do góry. Ozdabiano go wstążkami, kolorowymi ozdobami, jabłkami, ciasteczkami. Przechowywany był aż do wiosny. To z niego brano pierwsze ziarna na nowy siew.


Zobacz także: Magia Choinki

źródło zdjęcia:
wiano.eu
demotywatory.pl

czwartek, 31 października 2013

Dziady


Troska i pamięć o tych co odeszli towarzyszyła naszym przodkom od zawsze i była jednym z głównych elementów różnych obrzędów z nimi związanych. W ciągu roku było wiele okazji, by oddać im cześć. Dwa razy w roku były szczególne święta, które celebrowały pamięć o nich – na wiosnę,  w okolicach 2 maja i na jesień z 31 października na 1 listopada. W okolicach 1 listopada przypadały tzw. „Dziady”, o których również pisał nasz wieszcz Adam Mickiewicz.

„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?”

Święto to miało przede wszystkim na celu wspominanie zmarłych, uczczenie ich pamięci i spotkanie z ich duszami, by pozyskać ich przychylność oraz proszenie o pomoc w nadchodzącym roku. W wielu obrzędach towarzyszył im ogień. Rozpalano drewniane stosiki tzw. „grumadki” na rozstajach dróg, by dusze znalazły drogę i  nie błądziły w zaświatach, by mogły tej szczególnej nocy spędzić ją z bliskimi. Ogniska również pojawiały się na cmentarzach dla ogrzania zmarłych. Wśród tych co odeszli byli też tacy, którzy stracili życie nagle np. samobójcy. Nie byli oni pożądanymi gośćmi. By uniemożliwić spotkanie z nimi, rozpalano ogień na grobie takiego zmarłego albo co roku układano stos drewienek w miejscu śmierci takiej osoby. Taki stosik powstawał z gałązek, które każdy przechodzień układał w miejscu nagłej śmierci. Raz w roku, właśnie w tzw. Dziady, (obecnie Zaduszki) rozniecano z nich ogień.

„Czyścowe duszeczki!
W jakiejkolwiek świata stronie:
Czyli która w smole płonie,
Czyli marznie na dnie rzeczki,
Czyli dla dotkliwszej kary
W surowym wszczepiona drewnie,
Gdy ją w piecu gryzą żary,
I piszczy, i płacze rzewnie;
Każda spieszcie do gromady!
Gromada niech się tu zbierze!
Oto obchodzimy Dziady!
Zstępujcie w święty przybytek;
Jest jałmużna, są pacierze,
I jedzenie, i napitek.”
 „Dziady cz. II” Adam Mickiewicz

Słowianie byli przekonani, że przybywające dusze przodków należy odpowiednio i z godnością ugościć. Zbierano się przy grobach, przynoszono jadło i napitek, by razem z duszami ucztować. Dusze proszono o pomyślność, przychylność a jednocześnie poprzez modły pomagano im w osiągnięciu spokoju po tamtej stronie. Wśród potraw nie mogło zabraknąć miodu, kaszy i jajek. W tym dniu obdarzano biednych ludzi, żebraków jałmużną , darami w postaci nie tylko jedzenia ale też rzeczami, które mogą być im potrzebne np. drewnem na opał, węglem, naczyniami, skórami. Z czasem przybrało to formę datków pieniężnych. Proszono ich o wstawiennictwo za dusze bliskich ale także starano się uzyskiwać w ten sposób łaskawość w zaświatach dla siebie, odkupując jakby swoje winy poczynione w ciągu roku.

W tym czasie nie wolno było wykonywać niektórych czynności, dlatego wypieki czy potrawy przygotowywano wcześniej. Przestrzegano zasady, by po umytych naczyniach nie wylewać wody  przez okno, by przypadkiem nie zmoczyć jakiejś duszyczki. Obowiązywał zakaz palenia w piecu, bo wierzono, że tamtędy dusze wchodziły do domu. Wierzono, że tym, którzy złamali ten zakaz grozi pożar w jego domostwie.

Wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa wiele dawnych zwyczajów zostało zapomnianych, bądź wręcz zakazanych a te, których nie udało się wyeliminować, zostały zaadoptowane i zastąpione nowymi nazwami i zwyczajami. Dzisiejsza forma tych świąt obchodzona jest pod nazwą Dnia Wszystkich Świętych. Termin 1 listopada  został wprowadzony już w IX wieku przez papieża Grzegorza IV. Jednak wiele obrzędów jeszcze długo funkcjonowało w wielu regionach Polski i w Europie . Do początków XX wieku utrzymał się np. zwyczaj obdarowywania biednych, żebraków i różnych potrzebujących. Z tej okazji dzień lub dwa dni wcześniej pieczono niewielkie chlebki i najczęściej w takiej ilości ile osób odeszło na drugą stronę w danej rodzinie.

Echem dawnych zwyczajów jest dziś przede wszystkim odwiedzanie grobów najbliższych i palenie na nich zniczy, dekorowanie kwiatami miejsc pamięci. Dawniejsze „Dziady” to obecnie „Zaduszki”. W ten magiczny czas, kiedy dusze naszych najbliższych są najbliżej nas, obdarzmy ich szczególnie dobrym słowem, poprośmy o przychylność i przywołajmy przy ognisku ich wspomnienie, dziękując za wszystkie chwile spędzone z nami.



źródło zdjęć:
1) dommokoszy.blogspot.com
2) interia360.pl

poniedziałek, 23 września 2013

Święto Plonów


Noc z 22 na 23 września u Słowian była czasem magicznym. Dla naszych przodków od zawsze dzień i noc symbolizowały siły światła i ciemności, dobra i zła, które ze sobą rywalizowały przez cały rok. Dlatego czas równonocy był ważnym świętem ponieważ wtedy pozostawały one w równowadze. Po tym okresie jednak siły ciemności przejmowały władze nad światem na pół roku, aż do wiosny. W związku z tym Słowianie dbali, by do tego okresu dobrze się przygotować. Przede wszystkim zbierano i gromadzono żywność, zakańczano wszelkie prace polowe, zbierano chrust i drzewo na opał, ocieplano domostwa mchem, przygotowywano ciepłe okrycia. Święto plonów było poświęcone bogowi Perunowi i Światowidowi. 


By zapewnić sobie ich łaskawość, opiekę w okresie zimowym składano im ofiary i dary dziękując za obfite plony. Pamiętali również o Matce Ziemi dlatego na koniec żniw pozostawiano łan nieskoszonego zboża, by podzielić się ziarnem z naturą, zwierzyną i duchami przodków. To miało im zapewnić obfitość i pomyślność przez najbliższy rok. Ze ściętego zboża splatano wieńce dodając do niego gałązki jarzębiny, owoców, kwiatów i kolorowych wstążek. Często miały one kształt koła lub korony. Poza tym odbywały się rytualne tańce, uczty i obrzędy, w czasie których składano dary bogom, wróżono i prognozowano przyszłe wydarzenia. Jednym z takich obrzędów było upieczenie olbrzymiego kołacza, który musiał zasłaniać kapłana a to symbolizowało obfite zbiory. Na kilka dni przed 23 września napełniano miodem kielich, który ustawiano przed posągiem Światowida. W czasie Święta Plonów sprawdzano jego zawartość. Jeżeli kielich był pełen – zapowiadało to dobry czas i pomyślność w nadchodzącym roku. 

Z czasem, wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa, Święto Plonów nabrało charakteru religijno – ludowego ale niektóre zwyczaje pozostały do dziś. Nadal wypieka się dużych rozmiarów kołacz, który jest głównym akcentem uroczystości i festynów dożynkowych. Warto jednak pamiętać o naszych przodkach i również im oddać cześć, uszanować przyrodę i podziękować za wszystkie dobre rzeczy, które spotkały nas w minionym roku. Ten czas uczy nas wyrażania wdzięczności za to co otrzymujemy, byśmy umieli docenić dary, które otrzymujemy od Wszechświata.

źródło zdjęć:
www.tvr24
wolnemedia.net
pl.wikipedia.org

czwartek, 1 sierpnia 2013

Lammas


Początek sierpnia to połowa lata, czas słońca, żniw i wakacyjnego odpoczynku. Dawniej był to także czas szczególny, gdyż 1 sierpnia obchodzono święto zwane Lammas, które dziś jest echem dawnego celtyckiego święta żniwnego zwanego Lughnasadh. To jedno z czterech wielkich celtyckich świąt, wyznaczające zbliżający się koniec lata, obchodzone zawsze pierwszego dnia sierpnia. Poświęcone było celtyckiemu bogu Lugha 

Święto wypada dokładnie w połowie drogi między przesileniem letnim a równonocą jesienną. Jest to pierwszy z trzech festiwali jesiennych. Kolejne to czas równonocy jesiennej zw. Mabon (22-23 września) oraz Samhain (31.października/1listopada). Lughnasadh był czasem odpoczynku, relaksu przemiany, odrodzenia i początkiem nowego sezonu. ,

Obecnie święto nosi nazwę Lúnasa i obchodzone jest w Irlandii w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia (irl. Lá Lúnasa) Jest nazywane świętem Miłości i wyznacza początek zbiorów pszenicy i jęczmienia oraz początek jesieni wg tradycyjnego kalendarza irlandzkiego.

Wraz z nastaniem chrześcijaństwa święto zostało zaadoptowane przez kościół i zostało nazwane Lammas. Nazwa pochodzi od „hlafmasse” - „loaf mass”. Do odprawienia mszy w ten dzień bierze się chleb ze świeżo zebranego zboża.

W średniowieczu nazywane "Gule sierpnia" czyli inaczej „święto sierpnia. Inne nazwy tego czasu to: być Anglicisation z gwyl Aust , Welsh. Słowo Lammas ma swoje źródło w angielskim starym zwrocie: „hlaf-maesse” , co przekłada się jako masa bochenka . Był to czas, gdy zbierano pierwsze plony, przede wszystkim zboża i z pierwszych ziaren pieczono świeże bochenki chleba. Wtedy także kończono tzw. sianokosy. 


Ten czas był wykorzystywany także na zawieranie tzw. czasowych małżeństw. W tym celu zakochani chwytali się za ręce przez specjalny otwór zrobiony w kamieniu, ścianie lub bramie. Przez najbliższy rok plus jeden dzień mogli być ze sobą żyjąc jak małżeństwo. Po tym czasie mogli się rozstać, jeśli był to wybór nieudany. Wtedy zgłaszali się do zgromadzenia, które oficjalnie rozdzielało parę. W czasie tego rytuału para stawała do siebie tyłem i każda osoba szła w swoją stronę oddalając się od partnera.

W przeddzień Lammas robiono tzw. zbożowe kukiełki z ostatniego snopka zebranego zboża, które miały być wyrazem wdzięczności dla Bogów za udane plony. Miały one zapewnić szczęście i dostatek przez kolejny rok. Również z tą intencja palono kukiełki z poprzedniego roku.

W dzisiejszym świecie zapominamy o naszych przodkach. Dbali oni o płodność ziemi, o plony, dziękowali Bogom za obfite zbiory, ponieważ wiedzieli, że nie zaznają głodu zimą. Musieli włożyć sporo pracy i wysiłku, by zadbać o pełne spiżarnie i by nic się nie zmarnowało.

Święto Lammas jest doskonałą okazją, byśmy także teraz pamiętali o dawnych zwyczajach, nie marnowali jedzenia i dbali o środowisko. Jedząc chleb nie martwimy się, że nam go zabraknie, bo w każdym momencie możemy pójść do sklepu i dokupić pieczywo i to w różnych rodzajach. Podziękujmy zatem za dostatek, obfitość i pełne spiżarnie. Pamiętajmy o naszych przodkach i wyraźmy wdzięczność za to co posiadamy.




źródło zdjęć:
celticanamcara.blogspot.com
s96.photobucket.com

piątek, 21 czerwca 2013

Noc pełna magii


„Kupało! Królu
dniom naszym panuj bez chmury, 
do życia obudzaj chuć, 
tyś dawca, boże Kupało, 
siej, żyw i bądź, Kupało…”

„Stara Baśń”
Józef Ignacy Kraszewski

Czerwiec to jeden z piękniejszych miesięcy w roku. To czas kiedy wiosna w całej krasie panuje nad światem, dni są coraz dłuższe a my jesteśmy pełni entuzjazmu, bo za chwilę wakacje i czas letniego odpoczynku. Dla naszych przodków ten okres był niezwykle ważny, ponieważ nadchodziła najkrótsza noc w roku przypadająca z 21 na 22 czerwca. Wtedy to siły światła dominowały nad siłami ciemności.

Ta najkrótsza noc w roku miała różne nazwy w zależności od regionu. Najczęściej zwana była „Nocą Kupały”, „Kupalnocką”, „Kupalną Nocką” albo Sobótką. Skąd wzięła się ta nazwa - do końca nie wyjaśniono. Często spotykana jest opinia, że ma ona swoje źródło w prasłowiańskim zwrocie "kupiel". Słowo to do dziś funkcjonuje na wschodzie w nazwach miejscowości. Niektórzy językoznawcy przypisują to znaczenie wyrazowi "kump", które pochodzi z języka indoeuropejskiego i oznacza „zbiorowość”, „grupę”. Jednak najczęściej kojarzona jest z bogiem słowiańskim Kupałą, którego istnienie poddaje się w wątpliwość. Słowiańska religia ginie w mrokach historii i dopiero od niedawna próbujemy na nowo ją przypomnieć. Nie wszystkie bóstwa są rozpoznane i udowodnione ale z dotychczasowych badań wynika, że mógł to być bóg miłości, płodności, dojrzewania. 

Było to najważniejsze święto Słowian, które w okrojonej formie i pod zmienioną nazwą przetrwało do dziś. To czas magii, radości, swawoli, pełen tajemnic i niezwykłych zdarzeń. Tak o tym szczególnym okresie pisał Józef Ignacy Kraszewski w „Starej Baśni”
 „Nadszedł dzień Kupały święto w całym pogańskim obchodzone świecie, dzień Białego - Boga dnia i światłości, na którego cześć paliły się ognie nad Adrią, nad Batem, nad Dunajem, nad Łabą, Wisłą, Dniestrem, Rodanem i Sekwaną."

U Słowian było to najważniejsze święto poświęcone ogniu i wodzie. Żywioły te miały przede wszystkim właściwości oczyszczające i były dwoma ważnymi symbolami tej najkrótszej nocy. Ogień, kojarzący się ze światłem, rozjaśniał mrok. Wierzono, że jest łącznikiem między człowiekiem a bogami. Woda dawała życie, uzdrawiała i również oczyszczała. Obrzędy sobótkowe miały na celu zapewnienie pomyślności, szczęścia , zdrowia i miłości dlatego wszyscy chętnie brali w nich udział.
„I na tej górze świętej nad jeziorem, kędy się z sąsiednich mirów na Kupałę ludu zebrało, już o wschodzie słońca z kąpieli wychodzące tłumy, przybrane w wieńce, poprzypasywane bylicą, postrojone ziołami kwitnącymi otaczały starych gęślarzy.” 
„Stara Baśń” Józef Ignacy Kraszewski 

Zanim zaczęto świętowanie sobótkowej nocy, wygaszano wszystkie domowe paleniska. W wigilię Nocy Kupały wzniecano nowy ogień za pomocą dwóch jesionowych, brzozowych lub dębowych drewienek Według podań, w niektórych rejonach Słowianie używali prostego urządzenia zrobionego najczęściej z dębowego kołka, na który nakładano koło symbolizujące słońce. Koło owijano słomą namoczoną w smole i energicznie kręcono tarczą aż powstał płomień. Od niego zapalano rytualne ogniska, z których żar przenoszono do domów, ponownie rozniecając ogień. 

Wokół ognisk na wzgórzach gromadziła się gawiedź - rozpoczynał się czas zabaw, pląsów, śpiewów i skakania przez płonące stosy. Ten ostatni zwyczaj był nieodłącznym elementem święta. Wierzono, że ogień sobótkowy ma magiczną moc, zdolność oczyszczania i odpędzania wszelkiego zła, nieszczęść i chorób. 

Kupalna noc nie mogła obyć się bez ziół, wśród których obowiązkowo musiała znaleźć się bylica, piołun, rumianek, czarny bez. W tym czasie nabierały one wyjątkowo silnych, uzdrawiających i magicznych właściwości dlatego też wrzucano je do ogniska, by ich dym odstraszał złe moce. 
„Chłopcy tymczasem suche tarli drzewo, aby zrobić ogień boży, który by sam się zrodził, młodym był i nowym, a potem przez rok cały na domowym palił się ognisku. Był to ogień, którego z domu nikomu wynosić obcemu nie dawano. Kto ogień wynosił z chaty, brał z niej życie.” 
„Stara Baśń” Józef Ignacy Kraszewski

źródło zdjęcia: japs.flog
Wierzono, że tylko w tę jedną noc zakwita kwiat paproci, który temu kto go znajdzie przyniesie szczęście i bogactwo. Szukanie go na podmokłych terenach, nocą stawało się pretekstem do spotkań miłosnych. Była to jedyna noc gdzie nie obowiązywały żadne zasady i można było z łatwością spotkać się z ukochaną osobą. Młodzi mogli uniknąć krytycznego oka starszych, ich zakazów i nakazów. Szukając kwiatu paproci mieli nadzieję, że oprócz szczęścia, radości, zdrowia kwiat da im również miłość i połączy ich węzłem małżeńskim 

Dawniej wyjście dziewczyny za mąż było nadzorowane przez ojca - głowę rodu. Rodzice nie brali pod uwagę uczuć córki. Nie miała ona możliwości wyboru przyszłego partnera. Okazja taka nadarzała się jedynie w magiczną noc czerwcową. Wtedy to dziewczęta mogły wykorzystać nadarzającą się sposobność i same wybrać sobie ukochanego na całe życie. Nikt nie śmiał sprzeciwić się wyrokom boskim i dlatego święto to młodzi skwapliwie wykorzystywali by złączyć swoje losy. W tym celu panny zrywały kwiaty i zioła, plotły z nich wianki, które puszczały na wodę obserwując dokąd i w jaki sposób płyną. Dobrą wróżbą było, gdy trafił on do brzegu i został wyłowiony przez ukochanego. Gorzej, gdy wianek zatonął lub zaplątał się w szuwarach. Była to niewesoła wróżba - zapowiadała, że w ciągu najbliższego roku dziewczyna nie wyjdzie za mąż. 
źródło zdjęcia: www.werandacountryFot. Piękna, PAP ,
Wierzono, że do Nocy Kupały nie można było wchodzić do wody ze względu na topielice i rusałki żyjące w rzekach i jeziorach, które nieostrożnych i niefrasobliwych amatorów kąpieli wciągały do mętnej toni. W tę magiczną noc traciły one swoje siły. Wykorzystując ten moment Słowianie dokonywali rytualnych kąpieli, od których można było zażywać wodnych zabaw do woli. 

Rozwijające się chrześcijaństwo stopniowo wypierało starą wiarę i dawne zwyczaje dlatego niewiele pozostało wiedzy na temat obchodów tej szczególnej nocy. Kościołowi nie podobały się wesołe i swawolne obrzędy związane z Kupalnocką, czczenie starych bogów, swobodne zachowanie w tym czasie. Stopniowo zaczęły zanikać dawne tradycje. Wiele obyczajów zostało zapomnianych albo zaadoptowanych pod nową nazwą. Kupała została przypisana św. Janowi Chrzcicielowi i dziś zwana jest nocą świętojańską. 

źródło zdjęcia: tvp.info
Obecnie ta noc jest tylko echem dawnych zwyczajów. Pozostało palenie ognisk i wicie wianków ale już nie przywiązujemy do tego zbyt dużej uwagi. Traktujemy to jako świetną zabawę, okazję do spotkań i miłego spędzenia czasu. Może warto choć w niewielkim stopniu przywrócić czar tamtych dni - powróżyć sobie z ziół, upleść wianek. Zamiast ogniska zapalmy świece, weźmy pachnącą ziołami kąpiel . Postarajmy się by dom świecił czystością i świeżością. Sprawmy sobie coś nowego, zawieśmy na drzwiach wejściowych bukiety magicznych roślin: rumianku, mięty, chabrów, dziewanny, dziurawca i na moment wróćmy myślami do naszych przodków. 

Tak naprawdę stara wiara nie umarła - to tylko my o niej zapomnieliśmy. 

(fot. Mariusz Nowicki)


Artykuł napisany dla czasopisma „Adremida” nr.4/2012