Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2015

Litha

Czerwiec w świadomości Celtów był ważnym okresem, podobnie jak w innych kulturach, zwłaszcza czas przypadajacy na 21 czerwca, kiedy nastepuje przesilenie letnie. Jest to jedno z najważniejszych świąt w roku obrzędowym. Wówczas słońce grzeje najmocniej i najdłużej przebywa na niebie, stąd głównym elementem był ogień. Noc z 21 na 22 czerwca u Słowian nosiła nazwę Nocy Kupały, u druidów - Alban Heflin, u Azteków - Ucztą Słońca a u Celtów - Litha. Przesilenie Letnie to święto natury, rozwoju, płodności, obfitości i urodzaju. Inna nazwa Lithy to Midsummer, lecz jej korzenie sięgają tradycji starogermańskich i oznacza zbocze góry. Symbolicznie oznacza to, ze słońce wspina się w górę do czerwca, by po osiągnięciu szczytu schodzić w dół. Przyroda w tym czasie osiąga swój kulminacyjny moment rozwoju, wszystko wokół kwitnie, zieleń jest niezwykle soczysta a wszystko okraszone promienieniami słońca. To czas największej mocy słońca stąd rośliny są w swojej największej fazie wzrostu i dojrzewania. 

Słońce w czasie Lithy wchodzi w znak Raka i znajduje się nie tylko w swojej najwyższej sile ciepła ale też magicznej mocy. Noc symbolizowała siły ciemności, stąd radowano się z promieni słonecznych, świętując zwycięstwo dobra nad złem, celebrując ten fakt w różnych kulturach, każda na swój szczególny sposób. Dlatego było to czas zabaw, muzyki, śpiewów i tańca. Palono ogniska, często na szcytach wzgórz, gdyż ogień symbolizował słońce i ciepło płynące od niego. 

U Celtów czerwiec był miesiącem poświęconym dębowi, który był wysoko cenionym drzewem uważanym za symbol siły i wytrwałości. Do dziś istnieje wiara w starego i mądrego Króla Dębowego, który sprawuje władzę nad siatem od Przesilenia Zimowego do Przesilenia Letniego, a po nim rzady przejmuje młody, pełen energii Król Ostrokrzewu i panuje od Przesilenia Letniego do sabatu Yule. Był to też bardzo dobry czas nawiązywania kontaktów z duchami natury i istotami spoza ludzkiego, widzialnego świata. Wierzono, że można było łatwiej połączyć się z Wróżkami, elfami, dobrymi duszkami. Przyciągano ich kwiatami, miodem i nektarami. 

Z sabatem Litha związane są kolory natury takie jak zielony, pomarańczowy, czerwony, żółty, biały i złoty. Zbierano takie zioła jak bylica pospolita, dziurawiec, naparstnica, rozmaryn, werbena, jemioła. Ważną rolę pełnił też cynamon, jako symbol energii, miłości, dobrobytu i mocy magicznej.

Najważniejszymi drzewami Lithy są: dąb, dziki bez, jarzębina i leszczyna. Z kwiatów: lawenda, nagietek, róża, rumianek, stokrotka. Wszystkie te symbole są ściśle powiązane z latem i ze słoneczną porą roku. Wśród zwierząt ważny był byk kojarzony z płodnością, koń jako synonim szybkości, siły i męskości, krowa - symbol płodności oraz takie ptaki jak jaskółka, strzyżyk, które związane były z powrotem słońca. Ptakami solarnymi były także jastrząb i orzeł, gdyż szybują wysoko, blisko słońca. Ogromne znaczenie miały też motyle, gdyż symbolizowały odrodzenie i duszę, oraz pszczoły - symbol obfitości, nowego życia, dobrego zdrowia i posłańców duchów.

Nie tylko świat przyrody towarzyszył przesileniu letniemu. Nieodłącznym elementem są elfy, koła, tarcze, koło Słońca, krzyże równoramienne i swastyki, kołowrotek, róża, spirala, święte źródła, zioła. Więcej o święcie Litha i Przesileniu Letnim można przeczytać w książce Litha.  [tutaj recenzja]

źródło zdjęć:
www.thespiritofthegoddessis.nl
merlinspath.files.wordpress.com
spiritblogger.wordpress.com

niedziela, 21 grudnia 2014

Święto Yule


Dni między 20 a 24 grudnia dla naszych przodków były niezwykle ważnym okresem. U Słowian czas ten nazywany był Godowym Świętem albo Szczodrymi Godami. Przesilenie zimowe jakie następowało w tym czasie było dla nich symbolem zwycięstwa światła nad ciemnością. 

Yule to najważniejsze ze świąt w kalendarzu dawnych plemion, gdyż wraz z przesileniem grudniowym zaczyna przybywać dnia, co symbolizowało nadzieję na lepsze dni. To czas kiedy jest najdłużej ciemno a dzień jest najkrótszy w roku. Yule nosiło różne nazwy w zależności od regionu: Alban Arthan, Feill Fionnain, Yuletide albo Powrót Słońca, Dzień Fionna.W krajach skandynawskich ten czas nazywany był Jul (Dania, Norwegia, Szwecja), Joulu w Finlabdii, Jouludf w Estonii. Germańskie plemiona obchodziły święto Jul od tego czasu aż do początków stycznia. Druidzi nazywali Yule świętem Alban Arthan czyli Światło Artura. 

Dawniej czas był regulowany nie za pomocą kalendarza lecz cykli księżyca, który wyznaczał rytm życia. Nasi przodkowie zwracali uwagę na naturalne cykle w przyrodzie i poprzez obserwację dostosowywali do niej swoje życie. Zima była trudną porą, gdyż wszystko zamierało, stąd kojarzono ją ze śmiercią, snem, który jednak było konieczny do ponownego odrodzenia się. Uważano, że w czasie najdłuższej nocy rodzi się Bóg Światła, który zwycięży Boga Ciemności. Według Celtów Bogiem Światła był Król - Dąb a Bogiem Ciemności Król - Ostrokrzew.

Ludzie starali sie przebłagać Bogów, by wróciło Światło. Dekorowano domy wiankami zrobionymi z jemioły, ostrokrzewu, palono kłody drzew tzw. "kłody Yule", tańczono i ucztowano.

Dominowały kolory zielony, czerwony i biały. Kłodę Yule wykonywano ze ściętego w wigilię święta drzewa. Wciągano je, trzymając za wierzchołek, do wnętrza domu, polewano olejem zmieszanym z grzanym winem i szczytptą soli. Takie polano rozświetlało i ogrzewało domostwa. Ogień miał dodać mocy Słońcu, by świecilo coraz silniej i dłużej. Gdy kłoda się wypaliła, zawijano jej pozostałości w płótno i przechowywano do następnego święta Yule, by dodać je do świeżego drzewa. To podkreślalo cykliczność pór roku. W późniejszym okresie kłoda Yule przybierała formę dekoracyjną. Wykonywano ją z drzewa dębowego, wydrążano w nim trzy otwory, w których umieszczano świece. Przystrajano ją jemiołą i świerkiem, umieszczano przy kominku i palono świece wieczorami przez kolejne 12 dni.

Gdy chrześcijaństwo zaczęło zastępować dawną wiarę, także i święto Jul - Yule, zostało zamienione na chrześcijańskie Boże Narodzenie i ustalone na 25 grudnia. Jeszcze przez długi czas funkcjonowały obydwie nazwy.


źrółdło zdjęcia:
http://kappaphi.org/
karta z talii Ogham

poniedziałek, 22 września 2014

Sabat Mabon

Sabat Mabon magiczny czas u wielu dawnych ludów. To święto żniwne, poświęcone w duzej części winobraniu. Wśród Celtów, Wikingów i kręgów wiccańskich to najważniejsze święto w roku. Zwiastuje początek jesieni, koniec lata i odpoczynek po trudach żniw i zbiorów. To czas równonocy jesiennej, kiedy to siły światła i ciemności pozostają w równowadze. Od 23 września noc będzie coraz dłuższa a wraz z nią coraz mniej światla będzie docierało do ziemi. Święto 

Inne nazwy tego święta to Winne Świeta, Święto Winobrania, Święto Avalon, Alban Elved, Alban Elfed. Mabon zwiazane jest z bóstwami win, żniw oraz ze zbiorami, dlatego jego symbolami są jabłka, wino, winorośl, girlandy, róg obfitości, tykwa i miejsca pochówku. 

Mabon to czas refleksji, wyciągania wniosków z dotychczasowego życia, podsumowań, pozbywania się tego co nam przeszkadza i nie służy naszemu szczęściu. Symbolizuje ciagłe przemijanie, splatanie się ze sobą dobra i zła, istnienie przeciwstawnych sił. Bez piękna nie wiedzielibyśmy czym jest brzydota, bez ciemności nie docenimy jasności, bez nienawisci nie ma miłosci itd. W każdym z nas istnieją dwa pierwiatki - męski i żeński, dwa elementy jak ing i yang, słońce i księżyc, lato i zima. O tych elementach przypomina nam czas Mabon i towarzysząca jej równonoc jesienna. Warto o tym pomyśleć w tym magicznym okresie. 

Wśród zwyczajów tego święta były uczty wśród znajomych i najbliższych, posiłki skomponowane z dobrodziejstw Matki Natury: orzechów, chleba, owoców - głównie jabłek, ziemniaków, marchewki, cebuli i ziaren i innych plonów. Kolory związane z tym czasem to brąz, pomarańczowy, rdzawy, kasztanowy czyli barwy związane z ziemią i darami Natury. Można nimi udekorować stół i otoczenie. Zioła, którymi można ozdobić dom lub okadzić nimi wszystkie kąty to mirra, szałwia, oset, żołędzie, astry, paproć, wiciokrzew, liście dębu, sosna, róże. 

To także dobry czas na wróżby i rytuały. Zapraszam w tym celu na EzoOazę :)


źródło zdjęcia:
www.digart.pl

czwartek, 20 marca 2014

Narodziny wiosny


Czas początków wiosny to niezwykły moment w przyrodzie. W tym roku wiosna zawitała wcześniej i już widać młode listki, pierwsze kwiaty. Dla naszych przodków był to szczególny czas, gdyż po długim okresie zimy, gdyż w tym czasie dzień zrównywał się z nocą. Magia równonocy wiosennej dawała nadzieję na lepsze czasy. Cieszono się z coraz dłuższych okresów ze świata, że gnano zimę i witano wiosenne promienie słońca. U Słowian czas ten nosił nazwę Jare Gody.

źr. zdj. pantheion.pl autor K. Perkowski
Symbolem zimy jest Marzanna, która była nazywana różnie: Morana, Marena, Mora. U Słowian zwana także Śmiercichą. Jej imię mogło powstać od słów: „morzyć”, „mór” lub mrzeć.” Według badacza słowiańskiej mitologii Ferdynanda Trentowskiego, Marzanna była „dziewicą moru”, była piękną dziewiczyną, lecz czasami mogła przybierać postać  Jeży –Baby. Stawała się wtedy brzydką, chudą starszą kobietą, której jedna z nóg miała postać gołej piszczeli.

W naszej pamięci, mimo nieudanych prób zwalczenia zwyczajów przez kościół, Marzanna pozostała do dziś. Co roku można zobaczyć korowody, zwłaszcza szkolne, idące topić  słomianą kukłę, by przywitać Panią Wiosnę. Dzieje się to najczęściej 20/ 21 marca, chociaż pierwotnie święto Marzanny obchodzono 1 kwietnia. Dawniej Marzec postrzegany był jako miesiąc ludzi starych, gdyż najwięcej ich umierało właśnie w tym czasie. Z początkiem kwietnia słońce przygrzewało coraz mocniej, a to świadczyło o jego mocy a z tym wiązał się także większy wpływ na ludzi i przyrodę. Trentowski pisał, że „zwodzenie się na 1 kwietnia, zwane prima aprilis jest pamiątką po święcie Marzanny. Cieszono się i żartowano, że śmierć umarła.”

W okresie równonocy wiosennej wszyscy zbierali się na uroczyskach. Formowano ze słomy kukłę i uroczyście z głośnym pokrzykiwaniem i śpiewami odprowadzano ją do rzeki i rzucano w jej toń. To miało symbolizować odejście Marzanny do jej podziemnej krainy. Potem następował czas radości, biesiad i zabawy.

Wiosennym bogiem był Jaryło, który patronował płodności, wzrastaniu, budzeniu się natury. Przedstawiano go jako  bosego młodzieńca (czasami  choć rzadko -jako dziewczynę), ubranego w białą szatę. Wjeżdżał  na białym koniu, z wiankiem na głowie, trzymając w lewej ręce kłosy zbóż a w prawej ludzką głowę. Symbolizował budzące się życie.  Atrybutami bóstwa są bazie lub snop zboża w jednej ręce, a w drugiej głowa ludzka. Dosyć często występuje motyw zastąpienia, wraz z nadchodzącą wiosną, "starego" Jaryłę przez Jaryłę "młodego".

  
"Płyń Marzaneczko do Pryski, przynieś nam bezrok szybki.
Płyń Marzaneczko do Brzega bo cię tam Jaśkowi potrzeba."
– ze śląskiej pieśni marzannej, Opole / Gosławice 1877 r.

"Hej, Marzanno miła, gdzieś ty klucze dała?
Co byś [zielone] pola nimi otwierała?"
"Marzanno krasna, kajś ty gęsi pasła?
Pod góreczką z [Jasiem] Robeneczkiem, aż se ziemia trzasła,
aby trawa rosła, zielona trawa, aż po kolana.
A wy dzieweczki wijcie wianeczki, z modrych fiołków i białej różeczki."
-- z XIX wiecznych pieśni marzannych Moraw i Śląska

 "A sthąd ieszcże dziś ten obycżay maią w wielkiey Polsce y w Sląsku
iż siódmego dnia Márca thopią Marzanę vbrawszy iako niewiastę
wyszedszy ze wsi spiewając: Smierć sie wije po płothu szukaięcy kłopotu [...]
Zwali tego bałwana Marzana, tak bym rzekł, że to był bóg Mars, jako Ziewana Diana."
 -- z kronik Marcina i Joachima Bielskich, 1564-1597 r.

źródło pieśni: bogowiepolscy.net
źródło zdjęć: pantheion.pl


niedziela, 2 lutego 2014

Imbolic


Magiczna chwila zimy

Imbolic - celtyckie święto obchodzone 1 lutego. Inne jego nazwy to Oimelc, Candlemas, Dzień Panny, Dzień Brigid. To czas kiedy ziemia powoli budzi się do życia i zaczynają pojawiać się pierwsze kwiaty wyłaniające się spod pokrywy śnieżnej ten moment wyznacza połowę ciemnego okresu w zimowej porze. Przypada w połowie drogi między Yule a równonocą wiosenną. Imbolic dawało nadzieję na lepsze dni, nowe życie i świeżą energię. To czas oczekiwania na nowe, wiosenne tchnienie natury. W tym czasie rodziły się młode jagnięta karmione świeżym mlekiem matki stąd Imbolic zwane również Oimelc, oznacza owcze mleko. 

Ten niezwykły czas przypisany został bogini Bryghid patronce świętych studni, mądrości, poezji i płodności a przede wszystkim ognia. Opiekowała się zawodami związanymi właśnie z ogniem, walecznością, męstwem czyli kowalami, rzemieślnikami i wojownikami. Była związana ze światem wróżb, proroctw i uzdrawiania. Zwana też Potrójna Boginią, dlatego na drzwiach domu umieszczano trzy kłosy zboża, które pozostawały tam aż do Ostary (21 marca). Przysłowie mówi: "od świętej Brighid każdy dzień jest coraz dłuższy a noc krótsza"  W czasie Imbolic otwierano wszystkie drzwi, okna domów i wrota stodół , by wywietrzyć pomieszczenie i wpuścic świeże powietrze. Kobiety mieszkające w danym domu, stawały na progu, by otrzymać błogosławieństwo Brygidy. 

W wigilię Imbolic, wystawiano chleb i mleko, a w domu panował idealny porządek. W spiżarni obok dzbanów z mlekiem przez cały rok stawiano małe krzyżyki ze słomy, które miały uchronić mleko przed złośliwymi chochlikami spijającymi śmietankę.

Z okazji Imbolic Celtowie wykonywali kukiełki ze zboża, które było zebrane w poprzednim roku. Były one ubierane odświętną odzież i ustawiane w głównym, ważnym miejscu domu. Często specjalnie konstruowano specjalną kołyskę zwaną „Łóżkiem panny młodej”, w której umieszczano słomianą lalkę. Wokół  niej  usypywano orzechy, które symbolizowały energię męską. Innym elementem tego święta jest tzw. „Krzyż świętej Brygidy” wykonywany ze słomy lub sitowia, który dawniej był palony przed domem, by oczyścić z zastałych, negatywnych energii i pobudzić Matkę Naturę do działania. Często miało to na celu wsparcie energii słońca, by obudziło się z zimowego snu. Jak go zrobić można zobaczyć TUTAJ.

Święto było i jest związane  z magią, oczyszczaniem i  ogniem dlatego w tym czasie pali się mnóstwo świec z intencją pozbycia się starych problemów, zmartwień i wprowadzenia nowej, dobrej energii. Kolorami związanymi z Boginią Brighid są biały – symbol śniegu oraz czerwony – symbolizujący słońce. Imbolic jest także wyjątkowym czasem, który spełnia marzenia, dlatego chcąc dziś uświęcić ten dzień warto zapalić białe lub czerwone świece i sandałowe kadzidła, by ważne dla nas sprawy, postanowienia i życzenia spełniły się. Świece są niewątpliwym atrybutem tego święta, dlatego używa się je w czasie obrzędów i rytuałów. Jeden z nich zaczerpnęłam z czasopisma „Wróżka” Wprawdzie powinno się je wykonywać w przeddzień Imbolic, ale myślę, że dzisiejszy dzień także będzie do tego odpowiedni:
  • Przygotuj jedną większą, najlepiej złotą lub żółtą, oraz kilkanaście mniejszych. Dużą świecę zapal i ustaw na stole.
  • Niech każdy z gości sabatu skoncentruje się na swoim marzeniu i na małej świecy wydrapie swoją intencję. Potem trzeba je zapalić od dużej świecy i ustawić w kręgu. 
  • Niedopalone świece goście zabierają ze sobą po to, aby zapalać je w ważnych dla nich momentach roku
źródło: zdjęcia:
reespiritforlife.com
deviantart.com
www.paganspace.net

niedziela, 15 grudnia 2013

Słowianie i choinka


Słowianie nie znali zwyczaju ubierania drzewka, które w dzisiejszych czasach zdobi każdy dom. Dawniej rolę tę pełniły ozdobione wstążkami snopki zboża z ostatnich zbiorów lub gałązki jemioły. W niektórych regionach Polski wieszano czubek iglastego drzewa wierzchołkiem do dołu albo specjalnie przygotowaną obręcz wykonaną z drewna, ozdobioną gałązkami sosnowymi, jodłowymi, owocami, orzechami, słodyczami,
kolorowymi wstążkami. Był to tzw. „podłaźnik” lub "podłażniczka" albo „rajskie drzewko”. 

Podłażniczkę wieszano w Wigilię i było to bardzo ważne wydarzenie. Ten zaszczyt przypadał zawsze gospodarzowi, który ubrany odświętnie zamocowywał ozdobę u powały. Miała chronić domowników przedróżnymi nieszczęściami, urokami, przyciągać dostatek, wszelką pomyślność a dla młodych panien – dobrego męża. Jabłka, orzechy, ciasteczka zawieszone na takiej ozdobie były po świętach zjadane, ponieważ wierzono, że dodadzą one siły, witalności i zdrowia. Popularną dekoracją był tzw. Diduch – pierwszy snop zrobiony w czasie ostatnich żniw. Stawiano go w kącie chaty, kłosem do góry. Ozdabiano go wstążkami, kolorowymi ozdobami, jabłkami, ciasteczkami. Przechowywany był aż do wiosny. To z niego brano pierwsze ziarna na nowy siew.


Zobacz także: Magia Choinki

źródło zdjęcia:
wiano.eu
demotywatory.pl

czwartek, 31 października 2013

Dziady


Troska i pamięć o tych co odeszli towarzyszyła naszym przodkom od zawsze i była jednym z głównych elementów różnych obrzędów z nimi związanych. W ciągu roku było wiele okazji, by oddać im cześć. Dwa razy w roku były szczególne święta, które celebrowały pamięć o nich – na wiosnę,  w okolicach 2 maja i na jesień z 31 października na 1 listopada. W okolicach 1 listopada przypadały tzw. „Dziady”, o których również pisał nasz wieszcz Adam Mickiewicz.

„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?”

Święto to miało przede wszystkim na celu wspominanie zmarłych, uczczenie ich pamięci i spotkanie z ich duszami, by pozyskać ich przychylność oraz proszenie o pomoc w nadchodzącym roku. W wielu obrzędach towarzyszył im ogień. Rozpalano drewniane stosiki tzw. „grumadki” na rozstajach dróg, by dusze znalazły drogę i  nie błądziły w zaświatach, by mogły tej szczególnej nocy spędzić ją z bliskimi. Ogniska również pojawiały się na cmentarzach dla ogrzania zmarłych. Wśród tych co odeszli byli też tacy, którzy stracili życie nagle np. samobójcy. Nie byli oni pożądanymi gośćmi. By uniemożliwić spotkanie z nimi, rozpalano ogień na grobie takiego zmarłego albo co roku układano stos drewienek w miejscu śmierci takiej osoby. Taki stosik powstawał z gałązek, które każdy przechodzień układał w miejscu nagłej śmierci. Raz w roku, właśnie w tzw. Dziady, (obecnie Zaduszki) rozniecano z nich ogień.

„Czyścowe duszeczki!
W jakiejkolwiek świata stronie:
Czyli która w smole płonie,
Czyli marznie na dnie rzeczki,
Czyli dla dotkliwszej kary
W surowym wszczepiona drewnie,
Gdy ją w piecu gryzą żary,
I piszczy, i płacze rzewnie;
Każda spieszcie do gromady!
Gromada niech się tu zbierze!
Oto obchodzimy Dziady!
Zstępujcie w święty przybytek;
Jest jałmużna, są pacierze,
I jedzenie, i napitek.”
 „Dziady cz. II” Adam Mickiewicz

Słowianie byli przekonani, że przybywające dusze przodków należy odpowiednio i z godnością ugościć. Zbierano się przy grobach, przynoszono jadło i napitek, by razem z duszami ucztować. Dusze proszono o pomyślność, przychylność a jednocześnie poprzez modły pomagano im w osiągnięciu spokoju po tamtej stronie. Wśród potraw nie mogło zabraknąć miodu, kaszy i jajek. W tym dniu obdarzano biednych ludzi, żebraków jałmużną , darami w postaci nie tylko jedzenia ale też rzeczami, które mogą być im potrzebne np. drewnem na opał, węglem, naczyniami, skórami. Z czasem przybrało to formę datków pieniężnych. Proszono ich o wstawiennictwo za dusze bliskich ale także starano się uzyskiwać w ten sposób łaskawość w zaświatach dla siebie, odkupując jakby swoje winy poczynione w ciągu roku.

W tym czasie nie wolno było wykonywać niektórych czynności, dlatego wypieki czy potrawy przygotowywano wcześniej. Przestrzegano zasady, by po umytych naczyniach nie wylewać wody  przez okno, by przypadkiem nie zmoczyć jakiejś duszyczki. Obowiązywał zakaz palenia w piecu, bo wierzono, że tamtędy dusze wchodziły do domu. Wierzono, że tym, którzy złamali ten zakaz grozi pożar w jego domostwie.

Wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa wiele dawnych zwyczajów zostało zapomnianych, bądź wręcz zakazanych a te, których nie udało się wyeliminować, zostały zaadoptowane i zastąpione nowymi nazwami i zwyczajami. Dzisiejsza forma tych świąt obchodzona jest pod nazwą Dnia Wszystkich Świętych. Termin 1 listopada  został wprowadzony już w IX wieku przez papieża Grzegorza IV. Jednak wiele obrzędów jeszcze długo funkcjonowało w wielu regionach Polski i w Europie . Do początków XX wieku utrzymał się np. zwyczaj obdarowywania biednych, żebraków i różnych potrzebujących. Z tej okazji dzień lub dwa dni wcześniej pieczono niewielkie chlebki i najczęściej w takiej ilości ile osób odeszło na drugą stronę w danej rodzinie.

Echem dawnych zwyczajów jest dziś przede wszystkim odwiedzanie grobów najbliższych i palenie na nich zniczy, dekorowanie kwiatami miejsc pamięci. Dawniejsze „Dziady” to obecnie „Zaduszki”. W ten magiczny czas, kiedy dusze naszych najbliższych są najbliżej nas, obdarzmy ich szczególnie dobrym słowem, poprośmy o przychylność i przywołajmy przy ognisku ich wspomnienie, dziękując za wszystkie chwile spędzone z nami.



źródło zdjęć:
1) dommokoszy.blogspot.com
2) interia360.pl

piątek, 27 września 2013

Dzień Turystyki

Dziś Światowy Dzień Turystyki. Słowo to pochodzi od francuskiego zwrotu "tour" co oznacza wycieczkę lub podróż do jakiegoś miejsca z zamiarem powrotu do niego. 

Wikipedia określa ją tak:
Turystyka – zjawisko przestrzennej ruchliwości ludzi, które związane jest z dobrowolną zmianą miejsca pobytu, środowiska i rytmu życia. Obejmuje całokształt stosunków i zjawisk związanych z ruchem turystycznym

Natomiast Światowa Organizacja Turystyki opisuje ją jako "ogół czynności osób, które podróżują i przebywają w celach wypoczynkowych, służbowych lub innych nie dłużej niż rok bez przerwy poza swoim codziennym otoczeniem."

Jakkolwiek by ją nie definiować, turystyka jest jedną z ważniejszych elementów życia społecznego. Widać to bardzo dobrze w okresach letnich, kiedy chętnie w czasie urlopów wyjeżdżamy poza swoje miejsce zamieszkania, szukając urokliwych miejsc do odpoczynku. Jej korzenie sięgają nawet starożytności, chociaż nie była może tak rospowszechniona jak w dzisiejszych czasach. Wówczas często ludzie podróżowali w celach handlowych lub  religijnych i przy okazji podziwiali widoki danego miejsca i poznawali świat.

Arkady Fiedler
Najsłynnieszymi podróżnikami byli Marco Polo, Francesco Petrarka, Vasco da Gama, Krzysztof Kolumb, Thomas Cook, który w 1841 roku założył w Anglii pierwsze biuro podróży i zorganizował pierwszą wycieczkę na trasie Leicester - Loughborough. Współcześnie również możemy poszczycić się wieloma znakomitymi podróżnikami, m.in. Tony Halik, Elżbieta Dzikowska, Arkady Fiedler, Marek Kamiński i wielu innych

Tony Halik
Intensywny rozwój turystyki nastapił po II wojnie światowej w latach 50 - tych. Podróżowano nie tylko w celach poznawczych ale także wypoczynkowych, zwłaszcza lata 60 i 70 przyniosły zapotrzebowanie wyjazdów na narty a to z kolei zwiększyło powstawanie baz noclegowych i zaplecza turystycznego w wielu regionach świata. 

Dziś popularna jest turystyka zagraniczna, często indywidualna, kiedy zwiedzamy piękne miejsca, zabytki, poznajemy inną kulturę. Nieraz dzieje się tak, że nie znamy dobrze własnego kraju a nawet miejsca, w którym mieszkamy, natomiast jesteśmy dumni, że poznaliśmy świat.


Tymczasem w Polsce mamy niezwykle urokliwe zakątki, których nie doceniamy. Dlatego namawiam do podróżowania nie tylko zagranicznego ale także krajowego. Hasło "Poznaj swój kraj" jest nadal aktualne. Historyczne i legendarne miejsca, zabytki, uzdrowiskowe obszary, cudownie położone jeziora zachęcają do poznawania naszego kraju.

źródło zdjęć:
www.sggw.pl
wikipedia.org
polska.pl

poniedziałek, 23 września 2013

Święto Plonów


Noc z 22 na 23 września u Słowian była czasem magicznym. Dla naszych przodków od zawsze dzień i noc symbolizowały siły światła i ciemności, dobra i zła, które ze sobą rywalizowały przez cały rok. Dlatego czas równonocy był ważnym świętem ponieważ wtedy pozostawały one w równowadze. Po tym okresie jednak siły ciemności przejmowały władze nad światem na pół roku, aż do wiosny. W związku z tym Słowianie dbali, by do tego okresu dobrze się przygotować. Przede wszystkim zbierano i gromadzono żywność, zakańczano wszelkie prace polowe, zbierano chrust i drzewo na opał, ocieplano domostwa mchem, przygotowywano ciepłe okrycia. Święto plonów było poświęcone bogowi Perunowi i Światowidowi. 


By zapewnić sobie ich łaskawość, opiekę w okresie zimowym składano im ofiary i dary dziękując za obfite plony. Pamiętali również o Matce Ziemi dlatego na koniec żniw pozostawiano łan nieskoszonego zboża, by podzielić się ziarnem z naturą, zwierzyną i duchami przodków. To miało im zapewnić obfitość i pomyślność przez najbliższy rok. Ze ściętego zboża splatano wieńce dodając do niego gałązki jarzębiny, owoców, kwiatów i kolorowych wstążek. Często miały one kształt koła lub korony. Poza tym odbywały się rytualne tańce, uczty i obrzędy, w czasie których składano dary bogom, wróżono i prognozowano przyszłe wydarzenia. Jednym z takich obrzędów było upieczenie olbrzymiego kołacza, który musiał zasłaniać kapłana a to symbolizowało obfite zbiory. Na kilka dni przed 23 września napełniano miodem kielich, który ustawiano przed posągiem Światowida. W czasie Święta Plonów sprawdzano jego zawartość. Jeżeli kielich był pełen – zapowiadało to dobry czas i pomyślność w nadchodzącym roku. 

Z czasem, wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa, Święto Plonów nabrało charakteru religijno – ludowego ale niektóre zwyczaje pozostały do dziś. Nadal wypieka się dużych rozmiarów kołacz, który jest głównym akcentem uroczystości i festynów dożynkowych. Warto jednak pamiętać o naszych przodkach i również im oddać cześć, uszanować przyrodę i podziękować za wszystkie dobre rzeczy, które spotkały nas w minionym roku. Ten czas uczy nas wyrażania wdzięczności za to co otrzymujemy, byśmy umieli docenić dary, które otrzymujemy od Wszechświata.

źródło zdjęć:
www.tvr24
wolnemedia.net
pl.wikipedia.org

czwartek, 1 sierpnia 2013

Lammas


Początek sierpnia to połowa lata, czas słońca, żniw i wakacyjnego odpoczynku. Dawniej był to także czas szczególny, gdyż 1 sierpnia obchodzono święto zwane Lammas, które dziś jest echem dawnego celtyckiego święta żniwnego zwanego Lughnasadh. To jedno z czterech wielkich celtyckich świąt, wyznaczające zbliżający się koniec lata, obchodzone zawsze pierwszego dnia sierpnia. Poświęcone było celtyckiemu bogu Lugha 

Święto wypada dokładnie w połowie drogi między przesileniem letnim a równonocą jesienną. Jest to pierwszy z trzech festiwali jesiennych. Kolejne to czas równonocy jesiennej zw. Mabon (22-23 września) oraz Samhain (31.października/1listopada). Lughnasadh był czasem odpoczynku, relaksu przemiany, odrodzenia i początkiem nowego sezonu. ,

Obecnie święto nosi nazwę Lúnasa i obchodzone jest w Irlandii w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia (irl. Lá Lúnasa) Jest nazywane świętem Miłości i wyznacza początek zbiorów pszenicy i jęczmienia oraz początek jesieni wg tradycyjnego kalendarza irlandzkiego.

Wraz z nastaniem chrześcijaństwa święto zostało zaadoptowane przez kościół i zostało nazwane Lammas. Nazwa pochodzi od „hlafmasse” - „loaf mass”. Do odprawienia mszy w ten dzień bierze się chleb ze świeżo zebranego zboża.

W średniowieczu nazywane "Gule sierpnia" czyli inaczej „święto sierpnia. Inne nazwy tego czasu to: być Anglicisation z gwyl Aust , Welsh. Słowo Lammas ma swoje źródło w angielskim starym zwrocie: „hlaf-maesse” , co przekłada się jako masa bochenka . Był to czas, gdy zbierano pierwsze plony, przede wszystkim zboża i z pierwszych ziaren pieczono świeże bochenki chleba. Wtedy także kończono tzw. sianokosy. 


Ten czas był wykorzystywany także na zawieranie tzw. czasowych małżeństw. W tym celu zakochani chwytali się za ręce przez specjalny otwór zrobiony w kamieniu, ścianie lub bramie. Przez najbliższy rok plus jeden dzień mogli być ze sobą żyjąc jak małżeństwo. Po tym czasie mogli się rozstać, jeśli był to wybór nieudany. Wtedy zgłaszali się do zgromadzenia, które oficjalnie rozdzielało parę. W czasie tego rytuału para stawała do siebie tyłem i każda osoba szła w swoją stronę oddalając się od partnera.

W przeddzień Lammas robiono tzw. zbożowe kukiełki z ostatniego snopka zebranego zboża, które miały być wyrazem wdzięczności dla Bogów za udane plony. Miały one zapewnić szczęście i dostatek przez kolejny rok. Również z tą intencja palono kukiełki z poprzedniego roku.

W dzisiejszym świecie zapominamy o naszych przodkach. Dbali oni o płodność ziemi, o plony, dziękowali Bogom za obfite zbiory, ponieważ wiedzieli, że nie zaznają głodu zimą. Musieli włożyć sporo pracy i wysiłku, by zadbać o pełne spiżarnie i by nic się nie zmarnowało.

Święto Lammas jest doskonałą okazją, byśmy także teraz pamiętali o dawnych zwyczajach, nie marnowali jedzenia i dbali o środowisko. Jedząc chleb nie martwimy się, że nam go zabraknie, bo w każdym momencie możemy pójść do sklepu i dokupić pieczywo i to w różnych rodzajach. Podziękujmy zatem za dostatek, obfitość i pełne spiżarnie. Pamiętajmy o naszych przodkach i wyraźmy wdzięczność za to co posiadamy.




źródło zdjęć:
celticanamcara.blogspot.com
s96.photobucket.com

wtorek, 30 kwietnia 2013

Beltane


Beltane zwane także Beltaine to jedno z ważniejszych  i najstarszych świąt celtyckich, które przypada z 30 kwietnia na 1 maja. Święto związane z ogniem i początkiem lata. W tym czasie wygaszano stare ogniska i rozniecano nowe. Stąd inna nazwa tego czasu: ognie Belenosa. 

Skąd wzięła się nazwa tego święta – dokładnie nie wiadomo. Słowo „beltaine” tłumaczono jako „Jasny płomień”. Zwrot „tene” wyraża ogień, natomiast „bel” prawdopodobnie może być imieniem boga Bel, który oprócz tego, że był patronem pasterzy, to dodatkowo kojarzony był z ogniem i światłem. 

Ogień dla naszych przodków był ważnym elementem życia. Symbolizował nie tylko energię, ciepło ale także światło i Słońce. Odzwierciedlał zwycięstwo światła nad ciemnością, wspomagał słońce w jego wędrówce po niebie.

Według wierzeń celtyckich, ogień w domowych pieleszach powinien palić się cały czas od święta Samhain aż do wigilii Beltaine dlatego pilnowano, by nie zgasł. Nowy ogień miał moc oczyszczającą ale też dawał nadzieję na lepsze dni. Już w przeddzień tego święta druidzi rozpalali ogniska na pobliskim wzgórzu. 30 kwietnia wygaszano wszystkie ogniska, sprzątano i czyszczono piece oraz kominy. Nowy ogień w domostwach rozniecano z żaru pobranego ze świętego ognia. Żar zbierano do glinianych naczyń i zanoszono do domów, by wzniecić świeży ogień w ciemnych paleniskach. Był to też czas pierwszych wypasów bydła na łąkach i pastwiskach. Zwierzęta też oczyszczano poprzez przeprowadzanie ich przez święte ogniska. 

Ta szczególna noc z 30 kwietnia na 1 maja miała magiczną moc. Był to czas magii, miłości, płodności, czas zabawy, radości, tańców. Dla zakochanych on stwarzał okazję do zaślubin, gdyż zawieszano obowiązujące zasady ślubne. Pary, które w tę noc chciały się pobrać mogły zawrzeć tzw. „próbne małżeństwo”, na określony czas i potem, gdyby nie byli zadowoleni z niego, mieli prawo rozejść się bez konsekwencji. Uważano, że dzieciom urodzonym  w tym czasie będzie dopisywało szczęście i uznanie w dorosłym życiu.

Do tego szczególnego okresu przypisane zostały kolory przede wszystkim zielony a także żółty, różowy i niebieski. Są to barwy wesołe, związane z ziemią, słońcem, radością, miłością i jasnym, pogodnym niebem. Również w tych barwach strojono domy, ozdabiano kolorowymi kwiatami w tym różami. Beltaine to nadzieja na słoneczne dni. Wtedy swoje królowanie na niebie zaczyna słońce. Od tego momentu rozpoczyna się pora letnia. 

Jak dziś spędzić ten czas? 

Na pewno nie w samotności. Dobrze jest urządzić na przykład kolację dla przyjaciół. Przygotowania zaczynamy w przeddzień święta, sprzątamy dom, przeglądamy wszystkie kąty i zakamarki. Róbmy porządki z intencją oczyszczenia przestrzeni ze starej , zastałej energii. W czystym otoczeniu zapalmy świece jako symbol ognia w kolorach Beltaine ale oraz białym jako symbol czystej energii, złotym – symbol bogactwa. Przygotujmy lekkie posiłki: sałatki, owoce, ciasteczka owsiane. Bawmy się dobrze!

źródło zdjęcia:
1) aseekingspirit.files.wordpress.com
2) 1.bp.blogspot.com

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Oblewiny

źródło zdjęcia: wilnoteka.it   
Dzisiejszy śmigus dyngus u Słowian nazywany był oblewinami. Woda od zawsze miała symboliczne znaczenie. Oczyszczała z zimowej, złej energii, odpędzała choroby, nieszczęścia. Ze świeżością można byo wejsć w wiosenną aurę i cieszyć się nowym dobrym czasem. 
Zwyczaj oblewin miał przede wszystkim zapobiegać chorobom i sprzyjać płodnosci. Słowianie obchodzili Oblewiny w dzień po Jarych Godach. Jednak nie polewano się wodą, tylko smagano  nawzajem świeżymi gałązkami wierzbowymi lub palmowymi. 

W średniowieczu zwyczaj ten został połączony z obrzędami wielkanocnymi, by ukrócić "pogańskie" obyczaje i dziś obchodzimy go pod nazwą śmigus dyngus w drugim dniu świąt wielkanocnych zwany Lanym Poniedziałkiem.

Pierwotnie obficie oblewano i smagano tylko panny. Miało to im zapewnić szybkie zamążpójście. Im bardziej dziewczyna była mokra, tym dla niej była to bardzo pomyślna wróżba. Dziewczęta mogły się zrewanżować chłopakom następnegp dnia. Od podwójnego polania wodą można było się wykupić pisankami i kraszankami. Słowo "dyngus" wywodzi się z języka niemieckiego i oznacza właśnie "wykupywać się". Natomiast "dyngus" określa czynność polewania wodą. Inna nazwą dla tego czasu było "Dzień św. Lejka", "oblewanka" i "polewanka"

źródło zdjęcia: paderewski.edukacja.strefa.pl
W "Encyklopedii staropolskiej" polski etnograf Zygmunt Gloger tak napisał:

"Śmigusem zaś nazywają Mazurzy oblewanie dziewcząt wodą przez chłopców w drugi dzień Wielkiejnocy i chłopców przez dziewczęta w dniu trzecim, co nieraz przy studni kubłami się odbywa. Najstarsze osoby na Podlasiu np. 90-letnia matka piszącego to, pamiętają dobrze z lat dziecinnych i tradycyi, że oblewanie się wodą w drugi dzień Wielkiejnocy nazywano na Podlasiu „śmigusem” zarówno u ludu jak po dworach".
Zygmunt Gloger "Encyklopedia staropolska"


środa, 20 marca 2013

Jare Gody


Okres budzenia się przyrody do życia po długiej zimie był zawsze czasem magicznym, przypisywany siłom nadprzyrodzonym, które według wierzeń, panują nad światem.

Siły światła i ciemności spotykały się w równonoc wiosenną. Był to moment kiedy dzień zrównywał się z nocą i od tej pory to światło dominowało nad ciemnością. Równonoc wiosenna od niepamiętnych czasów symbolizowała zwycięstwo życia nad śmiercią, dobra nad złem, światła nad ciemnością. Był to szczególny i magiczny okres, który w dawnych wierzeniach był jednym najważniejszych świąt. U Słowian były to Jare Gody, u Celtów – Ostara - od imienia Bogini Wiosny, u Wikingów Eostre lub Ostara, a także Alban Eiler co znaczyło: Światło Ziemi. 

Jare Święto następowało w okolicach 21 marca, kiedy przyroda budziła się do życia. By wspomóc Matkę Naturę w tym procesie, wykonywano szereg rytuałów, by odpędzić zimę i poudzić siły natury do odrodzenia. Okres między kwietniem a czerwcem obfitował w wiele magicznych obrzędów. Sprzątano domy, wymiatano kąty brzozową miotełką usuwając, wraz z kurzem, stare energie na zewnątrz domu, przystrajano wejścia młodymi gałązkami drzew takich jak: lipa, brzoza, buk czy grab. Popularną ozdobą wnętrz był tatarak.

U Słowian popularna była kukła ubrana w lniany strój, którą najczęściej palono. Symbolizowała Śmierć - Zimę i wszelkie zło z nią związane. Dziś znamy ten zwyczaj jako Topienie Marzanny. Dawniej obnoszono ją wokół wioski, osady a następnie palono lub topiono kukłę. Towarzyszyły przy tym głośne śpiewy, muzyka i różne dźwięki, by odstraszyć zimę.

Przygotowując się do świąt oczyszczano domy ze starych energii, wymiatano za pomocą brzozowej miotełki stare zeszłoroczne zanieczyszczenia, obmywano całe domostwo, otwierano okna i drzwi, by wpuścić świeże powietrze.

Chłopcy i dziewczęta wyruszali do lasu i na pobliskie łąki po młode gałązki brzozowe i leszczynowe ze świeżo wypuszczonymi pąkami, którymi przystrajano wejścia oraz umieszczano je wewnątrz domu w jasnym miejscu i cały czas dbano o nie skrapiając wodą, by nie zwiędły. Z takich samych gałązek młodzieńcy wykonywali tzw. gaik (wiecha), odpowiedniki dzisiejszych palm wielkanocnych, i chodzili z nim po domach. W tym czasie mężczyźni wyruszali na łowy, a kobiety przygotowywały strawę świateczną.