Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dawne obrzędy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dawne obrzędy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 września 2014

Sabat Mabon

Sabat Mabon magiczny czas u wielu dawnych ludów. To święto żniwne, poświęcone w duzej części winobraniu. Wśród Celtów, Wikingów i kręgów wiccańskich to najważniejsze święto w roku. Zwiastuje początek jesieni, koniec lata i odpoczynek po trudach żniw i zbiorów. To czas równonocy jesiennej, kiedy to siły światła i ciemności pozostają w równowadze. Od 23 września noc będzie coraz dłuższa a wraz z nią coraz mniej światla będzie docierało do ziemi. Święto 

Inne nazwy tego święta to Winne Świeta, Święto Winobrania, Święto Avalon, Alban Elved, Alban Elfed. Mabon zwiazane jest z bóstwami win, żniw oraz ze zbiorami, dlatego jego symbolami są jabłka, wino, winorośl, girlandy, róg obfitości, tykwa i miejsca pochówku. 

Mabon to czas refleksji, wyciągania wniosków z dotychczasowego życia, podsumowań, pozbywania się tego co nam przeszkadza i nie służy naszemu szczęściu. Symbolizuje ciagłe przemijanie, splatanie się ze sobą dobra i zła, istnienie przeciwstawnych sił. Bez piękna nie wiedzielibyśmy czym jest brzydota, bez ciemności nie docenimy jasności, bez nienawisci nie ma miłosci itd. W każdym z nas istnieją dwa pierwiatki - męski i żeński, dwa elementy jak ing i yang, słońce i księżyc, lato i zima. O tych elementach przypomina nam czas Mabon i towarzysząca jej równonoc jesienna. Warto o tym pomyśleć w tym magicznym okresie. 

Wśród zwyczajów tego święta były uczty wśród znajomych i najbliższych, posiłki skomponowane z dobrodziejstw Matki Natury: orzechów, chleba, owoców - głównie jabłek, ziemniaków, marchewki, cebuli i ziaren i innych plonów. Kolory związane z tym czasem to brąz, pomarańczowy, rdzawy, kasztanowy czyli barwy związane z ziemią i darami Natury. Można nimi udekorować stół i otoczenie. Zioła, którymi można ozdobić dom lub okadzić nimi wszystkie kąty to mirra, szałwia, oset, żołędzie, astry, paproć, wiciokrzew, liście dębu, sosna, róże. 

To także dobry czas na wróżby i rytuały. Zapraszam w tym celu na EzoOazę :)


źródło zdjęcia:
www.digart.pl

sobota, 21 czerwca 2014

Noc pełna magii


Dziś dzień, który dla naszych przodków był ważnym momentem w rocznym cyklu. Dzień symbolizował siły światła, noc - siły ciemności. Najkrótsza noc i najdłuższy dzień zwiastował zwycięstwo dobra nad złem. O tym magicznym czasie pisałam w artykule sprzed roku:

Dawne Dzieje: Noc pełna magii: „Kupało! Królu ,  dniom naszym panuj bez chmury,  do życia obudzaj chuć,  tyś dawca, boże Kupało,  siej, żyw i ...

niedziela, 2 lutego 2014

Imbolic


Magiczna chwila zimy

Imbolic - celtyckie święto obchodzone 1 lutego. Inne jego nazwy to Oimelc, Candlemas, Dzień Panny, Dzień Brigid. To czas kiedy ziemia powoli budzi się do życia i zaczynają pojawiać się pierwsze kwiaty wyłaniające się spod pokrywy śnieżnej ten moment wyznacza połowę ciemnego okresu w zimowej porze. Przypada w połowie drogi między Yule a równonocą wiosenną. Imbolic dawało nadzieję na lepsze dni, nowe życie i świeżą energię. To czas oczekiwania na nowe, wiosenne tchnienie natury. W tym czasie rodziły się młode jagnięta karmione świeżym mlekiem matki stąd Imbolic zwane również Oimelc, oznacza owcze mleko. 

Ten niezwykły czas przypisany został bogini Bryghid patronce świętych studni, mądrości, poezji i płodności a przede wszystkim ognia. Opiekowała się zawodami związanymi właśnie z ogniem, walecznością, męstwem czyli kowalami, rzemieślnikami i wojownikami. Była związana ze światem wróżb, proroctw i uzdrawiania. Zwana też Potrójna Boginią, dlatego na drzwiach domu umieszczano trzy kłosy zboża, które pozostawały tam aż do Ostary (21 marca). Przysłowie mówi: "od świętej Brighid każdy dzień jest coraz dłuższy a noc krótsza"  W czasie Imbolic otwierano wszystkie drzwi, okna domów i wrota stodół , by wywietrzyć pomieszczenie i wpuścic świeże powietrze. Kobiety mieszkające w danym domu, stawały na progu, by otrzymać błogosławieństwo Brygidy. 

W wigilię Imbolic, wystawiano chleb i mleko, a w domu panował idealny porządek. W spiżarni obok dzbanów z mlekiem przez cały rok stawiano małe krzyżyki ze słomy, które miały uchronić mleko przed złośliwymi chochlikami spijającymi śmietankę.

Z okazji Imbolic Celtowie wykonywali kukiełki ze zboża, które było zebrane w poprzednim roku. Były one ubierane odświętną odzież i ustawiane w głównym, ważnym miejscu domu. Często specjalnie konstruowano specjalną kołyskę zwaną „Łóżkiem panny młodej”, w której umieszczano słomianą lalkę. Wokół  niej  usypywano orzechy, które symbolizowały energię męską. Innym elementem tego święta jest tzw. „Krzyż świętej Brygidy” wykonywany ze słomy lub sitowia, który dawniej był palony przed domem, by oczyścić z zastałych, negatywnych energii i pobudzić Matkę Naturę do działania. Często miało to na celu wsparcie energii słońca, by obudziło się z zimowego snu. Jak go zrobić można zobaczyć TUTAJ.

Święto było i jest związane  z magią, oczyszczaniem i  ogniem dlatego w tym czasie pali się mnóstwo świec z intencją pozbycia się starych problemów, zmartwień i wprowadzenia nowej, dobrej energii. Kolorami związanymi z Boginią Brighid są biały – symbol śniegu oraz czerwony – symbolizujący słońce. Imbolic jest także wyjątkowym czasem, który spełnia marzenia, dlatego chcąc dziś uświęcić ten dzień warto zapalić białe lub czerwone świece i sandałowe kadzidła, by ważne dla nas sprawy, postanowienia i życzenia spełniły się. Świece są niewątpliwym atrybutem tego święta, dlatego używa się je w czasie obrzędów i rytuałów. Jeden z nich zaczerpnęłam z czasopisma „Wróżka” Wprawdzie powinno się je wykonywać w przeddzień Imbolic, ale myślę, że dzisiejszy dzień także będzie do tego odpowiedni:
  • Przygotuj jedną większą, najlepiej złotą lub żółtą, oraz kilkanaście mniejszych. Dużą świecę zapal i ustaw na stole.
  • Niech każdy z gości sabatu skoncentruje się na swoim marzeniu i na małej świecy wydrapie swoją intencję. Potem trzeba je zapalić od dużej świecy i ustawić w kręgu. 
  • Niedopalone świece goście zabierają ze sobą po to, aby zapalać je w ważnych dla nich momentach roku
źródło: zdjęcia:
reespiritforlife.com
deviantart.com
www.paganspace.net

sobota, 21 grudnia 2013

Godowe Święto

Dziś pierwszy dzień zimy, najkrótszy dzień w roku. Dla Słowian był to magiczny czas związany z przesileniem zimowym. Dzień był symbolem światła, dobrych sił, noc – to złe moce, ciemność. Od tego momentu światło zaczynało odzyskiwać swoją moc. Dzień stawał się coraz dłuższy od tego momentu, co uznawano za zwycięstwo dobra nad złem, światła nad ciemnością. Ten czas zwany był Godowym Świętem albo Zimowym Staniasłońca. Przypisany był bogowi Swarogowi, który odzyskuje władzę nad ziemią.

Dla naszych przodków słowo „god” oznaczało „rok”. Moment przesilenia przypada na 21 grudnia. Dla wiar pierwotnych był to początek roku obrzędowego. Czas świętowania trwał przez wiele dni i z reguły kończył się w okolicach 6 stycznia. By zapewnić sobie powodzenie, obfite plony i dostatnie życie w nadchodzącym roku, obchodzono domostwa ze śpiewem na ustach, odwiedzano sąsiadów, przyjaciół, spędzano miłe chwile w gronie rodzinnym. Czas ten niósł ludziom nadzieję i nastrajał optymistycznie na przyszłość. Przesilenie zimowe stwarzało okazje do wróżb i rytuałów, które miały przyciągnąć dostatek w nadchodzącym roku.

Godowe Święto było jednocześnie okresem wspominania tych co odeszli. By uczcić ich pamięć zbierano się na cmentarzach, gdzie rozpalano ogniska i ucztowano przy grobach zmarłych. Ognisko miało także symboliczne znaczenie: w ten sposób wspierano Słońce w jego walce z ciemnościami. 





niedziela, 15 grudnia 2013

Słowianie i choinka


Słowianie nie znali zwyczaju ubierania drzewka, które w dzisiejszych czasach zdobi każdy dom. Dawniej rolę tę pełniły ozdobione wstążkami snopki zboża z ostatnich zbiorów lub gałązki jemioły. W niektórych regionach Polski wieszano czubek iglastego drzewa wierzchołkiem do dołu albo specjalnie przygotowaną obręcz wykonaną z drewna, ozdobioną gałązkami sosnowymi, jodłowymi, owocami, orzechami, słodyczami,
kolorowymi wstążkami. Był to tzw. „podłaźnik” lub "podłażniczka" albo „rajskie drzewko”. 

Podłażniczkę wieszano w Wigilię i było to bardzo ważne wydarzenie. Ten zaszczyt przypadał zawsze gospodarzowi, który ubrany odświętnie zamocowywał ozdobę u powały. Miała chronić domowników przedróżnymi nieszczęściami, urokami, przyciągać dostatek, wszelką pomyślność a dla młodych panien – dobrego męża. Jabłka, orzechy, ciasteczka zawieszone na takiej ozdobie były po świętach zjadane, ponieważ wierzono, że dodadzą one siły, witalności i zdrowia. Popularną dekoracją był tzw. Diduch – pierwszy snop zrobiony w czasie ostatnich żniw. Stawiano go w kącie chaty, kłosem do góry. Ozdabiano go wstążkami, kolorowymi ozdobami, jabłkami, ciasteczkami. Przechowywany był aż do wiosny. To z niego brano pierwsze ziarna na nowy siew.


Zobacz także: Magia Choinki

źródło zdjęcia:
wiano.eu
demotywatory.pl

piątek, 29 listopada 2013

Czas Wróżb


Magia była dla naszych przodków jednym z ważniejszych elementów życia. Opierała się przede wszystkim na poszanowaniu przyrody, kultu Matki Ziemi, której dziękowano w ciągu roku za jej dary. Wiele świąt było okazją do wróżb. Jednym z takich okresów był koniec listopada, kiedy to zbliżał się moment przesilenia zimowego i koniec roku. 

29 listopada przypada wigilia św. Andrzeja. Tego dnia był szczególny wieczór. Wierzono, że duchy przodków przybywają w tym czasie na ziemię, dlatego stwarzała się możliwość zapytania ich, za pośrednictwem wróżb, o najbliższą przyszłość. Przede wszystkim wróżby związane były z zamążpójściem. Podchodzono do nich bardzo poważnie i miały charakter typowo matrymonialny. Wróżyły sobie przede wszy kim niezamężne dziewczyny. Z upływem lat przybrały charakter zabawowy i wróżyły sobie zarówno dziewczyny jak i chłopcy. 

Skąd wziął się ten zwyczaj? Dokładnie nie wiadomo. Już w XII wieku są zapiski o nich ale, że praktykowane były znacznie wcześniej. Ich geneza jednak jest znacznie starsza. Najprawdopodobniej powiązane były z kultem zmarłych przodków. Wierzono, ze w tym czasie przebywali oni najbliżej żywych i mogą uchylić rąbka tajemnicy. Nazywano ten czas „Jędrzejkami” albo „Jędrzejówkami”. Były popularne większej części Europy, także w Polsce, do której przywędrowały w XVI wieku. Pierwsze wzmianki źródłowe o tym zwyczaju pochodzą ze sztuki Marcina Bielskiego „Komedyja Justyna i Konstancyjej” z 1557 roku.

Dziewczęta wróżące sobie w noc św. Andrzeja musiały wykazać się niezwykłą odwagą. Jedną z niesamowitych wróżb było wróżenie z nocnego szczekania psów – dziewczyna wybiegała przed dom i nasłuchiwała, z której strony szczeka pies. Z tej strony mogła spodziewać się przyjścia narzeczonego . Innym sposobem było zaglądanie do studni, by zobaczyć w niej odbicie przyszłego męża. Idąc nocą przez wieś zatrzymywała się przed domem, z którego dobiegały słowa rozmowy i z ich treści odgadywała swój przyszły los. Czasem, chcąc poznać narzeczonego, dziewczęta biegły samotnie w noc do opuszczonego domu, by o północy w ciemnym otworze znajdującego się pieca zobaczyć postać przyszłego męża. Wieczorem panny wychodziły na podwórko i ze słomianego dachu wyrywały garść słomek. Jeśli była ich parzysta ilość, wróżyło to zamążpójście.

Dość specyficzną wróżbą w niektórych rejonach było wysiewanie przez dziewczyny w garnkach lub na skrawku pola ziarna lnu i konopi, które zagrabiano męskimi spodniami, w nadziei, że sprowadzi to do domu kandydata na męża.

Poszczenie przez cały dzień i modlenie się do świętego Andrzeja miało spowodować, że we śnie ujawnił on sylwetkę przyszłego męża. W dniu świętego Andrzeja panna ucinała gałązkę wiśni lub czereśni. Jeżeli zakwitła ona w wigilię Bożego Narodzenia, wróżyło to rychłe wyjście za mąż.

źródło zdjęcia: www.niam.pl
O północy dziewczyna mogła również wyjść na skrzyżowanie dróg i zapytać pierwszego napotkanego mężczyznę jak ma na imię. Jego odpowiedź miała świadczyć o tym jak będzie miał na imię przyszły mąż. Puszczano na wodę dwa listki mirtu. Jeżeli zetkną się, wkrótce będzie wesele. Zdejmowano lewe buty, który but pierwszy dojdzie do drzwi, ta dziewczyna wyjdzie za mąż. W innej wróżbie z kolei do izby wpuszczano gąsiora. Do której panny podszedł, ta wychodziła za mąż. Popularną wróżbą była także obieranie jabłek tak, by obierka stanowiła całość a potem rzucano ją na podłogę i starano się odczytać pierwsza literę imienia przyszłego męża. Inną często stosowaną metodą było rzucanie butów za siebie. Jeśli upadł noskiem do drzwi – wróżyło to szybkie zamążpójście. Również istotne były sny, które pojawiały się w wigilię św. Andrzeja, ponieważ miało szansę się spełnić. Niektóre z nich są popularne do dziś, lecz traktowane są bardziej jako zabawa niż poważne pytanie o swój los. Magia tego czasu sprawia, że chcemy wgłębić się w przyszłość i poznać choć skrawek tajemnicy tego co nas czeka.

Wróżby dziś                                                                                                                         Sens wróżb

obraz na zdjęciu:
autor: Siemiradzki "Noc Andrzeja" 1867

czwartek, 31 października 2013

Dziady


Troska i pamięć o tych co odeszli towarzyszyła naszym przodkom od zawsze i była jednym z głównych elementów różnych obrzędów z nimi związanych. W ciągu roku było wiele okazji, by oddać im cześć. Dwa razy w roku były szczególne święta, które celebrowały pamięć o nich – na wiosnę,  w okolicach 2 maja i na jesień z 31 października na 1 listopada. W okolicach 1 listopada przypadały tzw. „Dziady”, o których również pisał nasz wieszcz Adam Mickiewicz.

„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?”

Święto to miało przede wszystkim na celu wspominanie zmarłych, uczczenie ich pamięci i spotkanie z ich duszami, by pozyskać ich przychylność oraz proszenie o pomoc w nadchodzącym roku. W wielu obrzędach towarzyszył im ogień. Rozpalano drewniane stosiki tzw. „grumadki” na rozstajach dróg, by dusze znalazły drogę i  nie błądziły w zaświatach, by mogły tej szczególnej nocy spędzić ją z bliskimi. Ogniska również pojawiały się na cmentarzach dla ogrzania zmarłych. Wśród tych co odeszli byli też tacy, którzy stracili życie nagle np. samobójcy. Nie byli oni pożądanymi gośćmi. By uniemożliwić spotkanie z nimi, rozpalano ogień na grobie takiego zmarłego albo co roku układano stos drewienek w miejscu śmierci takiej osoby. Taki stosik powstawał z gałązek, które każdy przechodzień układał w miejscu nagłej śmierci. Raz w roku, właśnie w tzw. Dziady, (obecnie Zaduszki) rozniecano z nich ogień.

„Czyścowe duszeczki!
W jakiejkolwiek świata stronie:
Czyli która w smole płonie,
Czyli marznie na dnie rzeczki,
Czyli dla dotkliwszej kary
W surowym wszczepiona drewnie,
Gdy ją w piecu gryzą żary,
I piszczy, i płacze rzewnie;
Każda spieszcie do gromady!
Gromada niech się tu zbierze!
Oto obchodzimy Dziady!
Zstępujcie w święty przybytek;
Jest jałmużna, są pacierze,
I jedzenie, i napitek.”
 „Dziady cz. II” Adam Mickiewicz

Słowianie byli przekonani, że przybywające dusze przodków należy odpowiednio i z godnością ugościć. Zbierano się przy grobach, przynoszono jadło i napitek, by razem z duszami ucztować. Dusze proszono o pomyślność, przychylność a jednocześnie poprzez modły pomagano im w osiągnięciu spokoju po tamtej stronie. Wśród potraw nie mogło zabraknąć miodu, kaszy i jajek. W tym dniu obdarzano biednych ludzi, żebraków jałmużną , darami w postaci nie tylko jedzenia ale też rzeczami, które mogą być im potrzebne np. drewnem na opał, węglem, naczyniami, skórami. Z czasem przybrało to formę datków pieniężnych. Proszono ich o wstawiennictwo za dusze bliskich ale także starano się uzyskiwać w ten sposób łaskawość w zaświatach dla siebie, odkupując jakby swoje winy poczynione w ciągu roku.

W tym czasie nie wolno było wykonywać niektórych czynności, dlatego wypieki czy potrawy przygotowywano wcześniej. Przestrzegano zasady, by po umytych naczyniach nie wylewać wody  przez okno, by przypadkiem nie zmoczyć jakiejś duszyczki. Obowiązywał zakaz palenia w piecu, bo wierzono, że tamtędy dusze wchodziły do domu. Wierzono, że tym, którzy złamali ten zakaz grozi pożar w jego domostwie.

Wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa wiele dawnych zwyczajów zostało zapomnianych, bądź wręcz zakazanych a te, których nie udało się wyeliminować, zostały zaadoptowane i zastąpione nowymi nazwami i zwyczajami. Dzisiejsza forma tych świąt obchodzona jest pod nazwą Dnia Wszystkich Świętych. Termin 1 listopada  został wprowadzony już w IX wieku przez papieża Grzegorza IV. Jednak wiele obrzędów jeszcze długo funkcjonowało w wielu regionach Polski i w Europie . Do początków XX wieku utrzymał się np. zwyczaj obdarowywania biednych, żebraków i różnych potrzebujących. Z tej okazji dzień lub dwa dni wcześniej pieczono niewielkie chlebki i najczęściej w takiej ilości ile osób odeszło na drugą stronę w danej rodzinie.

Echem dawnych zwyczajów jest dziś przede wszystkim odwiedzanie grobów najbliższych i palenie na nich zniczy, dekorowanie kwiatami miejsc pamięci. Dawniejsze „Dziady” to obecnie „Zaduszki”. W ten magiczny czas, kiedy dusze naszych najbliższych są najbliżej nas, obdarzmy ich szczególnie dobrym słowem, poprośmy o przychylność i przywołajmy przy ognisku ich wspomnienie, dziękując za wszystkie chwile spędzone z nami.



źródło zdjęć:
1) dommokoszy.blogspot.com
2) interia360.pl

poniedziałek, 23 września 2013

Święto Plonów


Noc z 22 na 23 września u Słowian była czasem magicznym. Dla naszych przodków od zawsze dzień i noc symbolizowały siły światła i ciemności, dobra i zła, które ze sobą rywalizowały przez cały rok. Dlatego czas równonocy był ważnym świętem ponieważ wtedy pozostawały one w równowadze. Po tym okresie jednak siły ciemności przejmowały władze nad światem na pół roku, aż do wiosny. W związku z tym Słowianie dbali, by do tego okresu dobrze się przygotować. Przede wszystkim zbierano i gromadzono żywność, zakańczano wszelkie prace polowe, zbierano chrust i drzewo na opał, ocieplano domostwa mchem, przygotowywano ciepłe okrycia. Święto plonów było poświęcone bogowi Perunowi i Światowidowi. 


By zapewnić sobie ich łaskawość, opiekę w okresie zimowym składano im ofiary i dary dziękując za obfite plony. Pamiętali również o Matce Ziemi dlatego na koniec żniw pozostawiano łan nieskoszonego zboża, by podzielić się ziarnem z naturą, zwierzyną i duchami przodków. To miało im zapewnić obfitość i pomyślność przez najbliższy rok. Ze ściętego zboża splatano wieńce dodając do niego gałązki jarzębiny, owoców, kwiatów i kolorowych wstążek. Często miały one kształt koła lub korony. Poza tym odbywały się rytualne tańce, uczty i obrzędy, w czasie których składano dary bogom, wróżono i prognozowano przyszłe wydarzenia. Jednym z takich obrzędów było upieczenie olbrzymiego kołacza, który musiał zasłaniać kapłana a to symbolizowało obfite zbiory. Na kilka dni przed 23 września napełniano miodem kielich, który ustawiano przed posągiem Światowida. W czasie Święta Plonów sprawdzano jego zawartość. Jeżeli kielich był pełen – zapowiadało to dobry czas i pomyślność w nadchodzącym roku. 

Z czasem, wraz z wprowadzeniem chrześcijaństwa, Święto Plonów nabrało charakteru religijno – ludowego ale niektóre zwyczaje pozostały do dziś. Nadal wypieka się dużych rozmiarów kołacz, który jest głównym akcentem uroczystości i festynów dożynkowych. Warto jednak pamiętać o naszych przodkach i również im oddać cześć, uszanować przyrodę i podziękować za wszystkie dobre rzeczy, które spotkały nas w minionym roku. Ten czas uczy nas wyrażania wdzięczności za to co otrzymujemy, byśmy umieli docenić dary, które otrzymujemy od Wszechświata.

źródło zdjęć:
www.tvr24
wolnemedia.net
pl.wikipedia.org

czwartek, 1 sierpnia 2013

Lammas


Początek sierpnia to połowa lata, czas słońca, żniw i wakacyjnego odpoczynku. Dawniej był to także czas szczególny, gdyż 1 sierpnia obchodzono święto zwane Lammas, które dziś jest echem dawnego celtyckiego święta żniwnego zwanego Lughnasadh. To jedno z czterech wielkich celtyckich świąt, wyznaczające zbliżający się koniec lata, obchodzone zawsze pierwszego dnia sierpnia. Poświęcone było celtyckiemu bogu Lugha 

Święto wypada dokładnie w połowie drogi między przesileniem letnim a równonocą jesienną. Jest to pierwszy z trzech festiwali jesiennych. Kolejne to czas równonocy jesiennej zw. Mabon (22-23 września) oraz Samhain (31.października/1listopada). Lughnasadh był czasem odpoczynku, relaksu przemiany, odrodzenia i początkiem nowego sezonu. ,

Obecnie święto nosi nazwę Lúnasa i obchodzone jest w Irlandii w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia (irl. Lá Lúnasa) Jest nazywane świętem Miłości i wyznacza początek zbiorów pszenicy i jęczmienia oraz początek jesieni wg tradycyjnego kalendarza irlandzkiego.

Wraz z nastaniem chrześcijaństwa święto zostało zaadoptowane przez kościół i zostało nazwane Lammas. Nazwa pochodzi od „hlafmasse” - „loaf mass”. Do odprawienia mszy w ten dzień bierze się chleb ze świeżo zebranego zboża.

W średniowieczu nazywane "Gule sierpnia" czyli inaczej „święto sierpnia. Inne nazwy tego czasu to: być Anglicisation z gwyl Aust , Welsh. Słowo Lammas ma swoje źródło w angielskim starym zwrocie: „hlaf-maesse” , co przekłada się jako masa bochenka . Był to czas, gdy zbierano pierwsze plony, przede wszystkim zboża i z pierwszych ziaren pieczono świeże bochenki chleba. Wtedy także kończono tzw. sianokosy. 


Ten czas był wykorzystywany także na zawieranie tzw. czasowych małżeństw. W tym celu zakochani chwytali się za ręce przez specjalny otwór zrobiony w kamieniu, ścianie lub bramie. Przez najbliższy rok plus jeden dzień mogli być ze sobą żyjąc jak małżeństwo. Po tym czasie mogli się rozstać, jeśli był to wybór nieudany. Wtedy zgłaszali się do zgromadzenia, które oficjalnie rozdzielało parę. W czasie tego rytuału para stawała do siebie tyłem i każda osoba szła w swoją stronę oddalając się od partnera.

W przeddzień Lammas robiono tzw. zbożowe kukiełki z ostatniego snopka zebranego zboża, które miały być wyrazem wdzięczności dla Bogów za udane plony. Miały one zapewnić szczęście i dostatek przez kolejny rok. Również z tą intencja palono kukiełki z poprzedniego roku.

W dzisiejszym świecie zapominamy o naszych przodkach. Dbali oni o płodność ziemi, o plony, dziękowali Bogom za obfite zbiory, ponieważ wiedzieli, że nie zaznają głodu zimą. Musieli włożyć sporo pracy i wysiłku, by zadbać o pełne spiżarnie i by nic się nie zmarnowało.

Święto Lammas jest doskonałą okazją, byśmy także teraz pamiętali o dawnych zwyczajach, nie marnowali jedzenia i dbali o środowisko. Jedząc chleb nie martwimy się, że nam go zabraknie, bo w każdym momencie możemy pójść do sklepu i dokupić pieczywo i to w różnych rodzajach. Podziękujmy zatem za dostatek, obfitość i pełne spiżarnie. Pamiętajmy o naszych przodkach i wyraźmy wdzięczność za to co posiadamy.




źródło zdjęć:
celticanamcara.blogspot.com
s96.photobucket.com

piątek, 21 czerwca 2013

Noc pełna magii


„Kupało! Królu, 
dniom naszym panuj bez chmury, 
do życia obudzaj chuć, 
tyś dawca, boże Kupało, 
siej, żyw i bądź, Kupało…”

„Stara Baśń”
Józef Ignacy Kraszewski

Czerwiec to jeden z piękniejszych miesięcy w roku. To czas kiedy wiosna w całej krasie panuje nad światem, dni są coraz dłuższe a my jesteśmy pełni entuzjazmu, bo za chwilę wakacje i czas letniego odpoczynku. Dla naszych przodków ten okres był niezwykle ważny, ponieważ nadchodziła najkrótsza noc w roku przypadająca z 21 na 22 czerwca. Wtedy to siły światła dominowały nad siłami ciemności.

Ta najkrótsza noc w roku miała różne nazwy w zależności od regionu. Najczęściej zwana była „Nocą Kupały”, „Kupalnocką”, „Kupalną Nocką” albo Sobótką. Skąd wzięła się ta nazwa - do końca nie wyjaśniono. Często spotykana jest opinia, że ma ona swoje źródło w prasłowiańskim zwrocie "kupiel". Słowo to do dziś funkcjonuje na wschodzie w nazwach miejscowości. Niektórzy językoznawcy przypisują to znaczenie wyrazowi "kump", które pochodzi z języka indoeuropejskiego i oznacza „zbiorowość”, „grupę”. Jednak najczęściej kojarzona jest z bogiem słowiańskim Kupałą, którego istnienie poddaje się w wątpliwość. Słowiańska religia ginie w mrokach historii i dopiero od niedawna próbujemy na nowo ją przypomnieć. Nie wszystkie bóstwa są rozpoznane i udowodnione ale z dotychczasowych badań wynika, że mógł to być bóg miłości, płodności, dojrzewania. 

Było to najważniejsze święto Słowian, które w okrojonej formie i pod zmienioną nazwą przetrwało do dziś. To czas magii, radości, swawoli, pełen tajemnic i niezwykłych zdarzeń. Tak o tym szczególnym okresie pisał Józef Ignacy Kraszewski w „Starej Baśni”
 „Nadszedł dzień Kupały święto w całym pogańskim obchodzone świecie, dzień Białego - Boga dnia i światłości, na którego cześć paliły się ognie nad Adrią, nad Batem, nad Dunajem, nad Łabą, Wisłą, Dniestrem, Rodanem i Sekwaną."

U Słowian było to najważniejsze święto poświęcone ogniu i wodzie. Żywioły te miały przede wszystkim właściwości oczyszczające i były dwoma ważnymi symbolami tej najkrótszej nocy. Ogień, kojarzący się ze światłem, rozjaśniał mrok. Wierzono, że jest łącznikiem między człowiekiem a bogami. Woda dawała życie, uzdrawiała i również oczyszczała. Obrzędy sobótkowe miały na celu zapewnienie pomyślności, szczęścia , zdrowia i miłości dlatego wszyscy chętnie brali w nich udział.
„I na tej górze świętej nad jeziorem, kędy się z sąsiednich mirów na Kupałę ludu zebrało, już o wschodzie słońca z kąpieli wychodzące tłumy, przybrane w wieńce, poprzypasywane bylicą, postrojone ziołami kwitnącymi otaczały starych gęślarzy.” 
„Stara Baśń” Józef Ignacy Kraszewski 

Zanim zaczęto świętowanie sobótkowej nocy, wygaszano wszystkie domowe paleniska. W wigilię Nocy Kupały wzniecano nowy ogień za pomocą dwóch jesionowych, brzozowych lub dębowych drewienek Według podań, w niektórych rejonach Słowianie używali prostego urządzenia zrobionego najczęściej z dębowego kołka, na który nakładano koło symbolizujące słońce. Koło owijano słomą namoczoną w smole i energicznie kręcono tarczą aż powstał płomień. Od niego zapalano rytualne ogniska, z których żar przenoszono do domów, ponownie rozniecając ogień. 

Wokół ognisk na wzgórzach gromadziła się gawiedź - rozpoczynał się czas zabaw, pląsów, śpiewów i skakania przez płonące stosy. Ten ostatni zwyczaj był nieodłącznym elementem święta. Wierzono, że ogień sobótkowy ma magiczną moc, zdolność oczyszczania i odpędzania wszelkiego zła, nieszczęść i chorób. 

Kupalna noc nie mogła obyć się bez ziół, wśród których obowiązkowo musiała znaleźć się bylica, piołun, rumianek, czarny bez. W tym czasie nabierały one wyjątkowo silnych, uzdrawiających i magicznych właściwości dlatego też wrzucano je do ogniska, by ich dym odstraszał złe moce. 
„Chłopcy tymczasem suche tarli drzewo, aby zrobić ogień boży, który by sam się zrodził, młodym był i nowym, a potem przez rok cały na domowym palił się ognisku. Był to ogień, którego z domu nikomu wynosić obcemu nie dawano. Kto ogień wynosił z chaty, brał z niej życie.” 
„Stara Baśń” Józef Ignacy Kraszewski

źródło zdjęcia: japs.flog
Wierzono, że tylko w tę jedną noc zakwita kwiat paproci, który temu kto go znajdzie przyniesie szczęście i bogactwo. Szukanie go na podmokłych terenach, nocą stawało się pretekstem do spotkań miłosnych. Była to jedyna noc gdzie nie obowiązywały żadne zasady i można było z łatwością spotkać się z ukochaną osobą. Młodzi mogli uniknąć krytycznego oka starszych, ich zakazów i nakazów. Szukając kwiatu paproci mieli nadzieję, że oprócz szczęścia, radości, zdrowia kwiat da im również miłość i połączy ich węzłem małżeńskim 

Dawniej wyjście dziewczyny za mąż było nadzorowane przez ojca - głowę rodu. Rodzice nie brali pod uwagę uczuć córki. Nie miała ona możliwości wyboru przyszłego partnera. Okazja taka nadarzała się jedynie w magiczną noc czerwcową. Wtedy to dziewczęta mogły wykorzystać nadarzającą się sposobność i same wybrać sobie ukochanego na całe życie. Nikt nie śmiał sprzeciwić się wyrokom boskim i dlatego święto to młodzi skwapliwie wykorzystywali by złączyć swoje losy. W tym celu panny zrywały kwiaty i zioła, plotły z nich wianki, które puszczały na wodę obserwując dokąd i w jaki sposób płyną. Dobrą wróżbą było, gdy trafił on do brzegu i został wyłowiony przez ukochanego. Gorzej, gdy wianek zatonął lub zaplątał się w szuwarach. Była to niewesoła wróżba - zapowiadała, że w ciągu najbliższego roku dziewczyna nie wyjdzie za mąż. 
źródło zdjęcia: www.werandacountryFot. Piękna, PAP ,
Wierzono, że do Nocy Kupały nie można było wchodzić do wody ze względu na topielice i rusałki żyjące w rzekach i jeziorach, które nieostrożnych i niefrasobliwych amatorów kąpieli wciągały do mętnej toni. W tę magiczną noc traciły one swoje siły. Wykorzystując ten moment Słowianie dokonywali rytualnych kąpieli, od których można było zażywać wodnych zabaw do woli. 

Rozwijające się chrześcijaństwo stopniowo wypierało starą wiarę i dawne zwyczaje dlatego niewiele pozostało wiedzy na temat obchodów tej szczególnej nocy. Kościołowi nie podobały się wesołe i swawolne obrzędy związane z Kupalnocką, czczenie starych bogów, swobodne zachowanie w tym czasie. Stopniowo zaczęły zanikać dawne tradycje. Wiele obyczajów zostało zapomnianych albo zaadoptowanych pod nową nazwą. Kupała została przypisana św. Janowi Chrzcicielowi i dziś zwana jest nocą świętojańską. 

źródło zdjęcia: tvp.info
Obecnie ta noc jest tylko echem dawnych zwyczajów. Pozostało palenie ognisk i wicie wianków ale już nie przywiązujemy do tego zbyt dużej uwagi. Traktujemy to jako świetną zabawę, okazję do spotkań i miłego spędzenia czasu. Może warto choć w niewielkim stopniu przywrócić czar tamtych dni - powróżyć sobie z ziół, upleść wianek. Zamiast ogniska zapalmy świece, weźmy pachnącą ziołami kąpiel . Postarajmy się by dom świecił czystością i świeżością. Sprawmy sobie coś nowego, zawieśmy na drzwiach wejściowych bukiety magicznych roślin: rumianku, mięty, chabrów, dziewanny, dziurawca i na moment wróćmy myślami do naszych przodków. 

Tak naprawdę stara wiara nie umarła - to tylko my o niej zapomnieliśmy. 

(fot. Mariusz Nowicki)


Artykuł napisany dla czasopisma „Adremida” nr.4/2012

wtorek, 30 kwietnia 2013

Beltane


Beltane zwane także Beltaine to jedno z ważniejszych  i najstarszych świąt celtyckich, które przypada z 30 kwietnia na 1 maja. Święto związane z ogniem i początkiem lata. W tym czasie wygaszano stare ogniska i rozniecano nowe. Stąd inna nazwa tego czasu: ognie Belenosa. 

Skąd wzięła się nazwa tego święta – dokładnie nie wiadomo. Słowo „beltaine” tłumaczono jako „Jasny płomień”. Zwrot „tene” wyraża ogień, natomiast „bel” prawdopodobnie może być imieniem boga Bel, który oprócz tego, że był patronem pasterzy, to dodatkowo kojarzony był z ogniem i światłem. 

Ogień dla naszych przodków był ważnym elementem życia. Symbolizował nie tylko energię, ciepło ale także światło i Słońce. Odzwierciedlał zwycięstwo światła nad ciemnością, wspomagał słońce w jego wędrówce po niebie.

Według wierzeń celtyckich, ogień w domowych pieleszach powinien palić się cały czas od święta Samhain aż do wigilii Beltaine dlatego pilnowano, by nie zgasł. Nowy ogień miał moc oczyszczającą ale też dawał nadzieję na lepsze dni. Już w przeddzień tego święta druidzi rozpalali ogniska na pobliskim wzgórzu. 30 kwietnia wygaszano wszystkie ogniska, sprzątano i czyszczono piece oraz kominy. Nowy ogień w domostwach rozniecano z żaru pobranego ze świętego ognia. Żar zbierano do glinianych naczyń i zanoszono do domów, by wzniecić świeży ogień w ciemnych paleniskach. Był to też czas pierwszych wypasów bydła na łąkach i pastwiskach. Zwierzęta też oczyszczano poprzez przeprowadzanie ich przez święte ogniska. 

Ta szczególna noc z 30 kwietnia na 1 maja miała magiczną moc. Był to czas magii, miłości, płodności, czas zabawy, radości, tańców. Dla zakochanych on stwarzał okazję do zaślubin, gdyż zawieszano obowiązujące zasady ślubne. Pary, które w tę noc chciały się pobrać mogły zawrzeć tzw. „próbne małżeństwo”, na określony czas i potem, gdyby nie byli zadowoleni z niego, mieli prawo rozejść się bez konsekwencji. Uważano, że dzieciom urodzonym  w tym czasie będzie dopisywało szczęście i uznanie w dorosłym życiu.

Do tego szczególnego okresu przypisane zostały kolory przede wszystkim zielony a także żółty, różowy i niebieski. Są to barwy wesołe, związane z ziemią, słońcem, radością, miłością i jasnym, pogodnym niebem. Również w tych barwach strojono domy, ozdabiano kolorowymi kwiatami w tym różami. Beltaine to nadzieja na słoneczne dni. Wtedy swoje królowanie na niebie zaczyna słońce. Od tego momentu rozpoczyna się pora letnia. 

Jak dziś spędzić ten czas? 

Na pewno nie w samotności. Dobrze jest urządzić na przykład kolację dla przyjaciół. Przygotowania zaczynamy w przeddzień święta, sprzątamy dom, przeglądamy wszystkie kąty i zakamarki. Róbmy porządki z intencją oczyszczenia przestrzeni ze starej , zastałej energii. W czystym otoczeniu zapalmy świece jako symbol ognia w kolorach Beltaine ale oraz białym jako symbol czystej energii, złotym – symbol bogactwa. Przygotujmy lekkie posiłki: sałatki, owoce, ciasteczka owsiane. Bawmy się dobrze!

źródło zdjęcia:
1) aseekingspirit.files.wordpress.com
2) 1.bp.blogspot.com

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Oblewiny

źródło zdjęcia: wilnoteka.it   
Dzisiejszy śmigus dyngus u Słowian nazywany był oblewinami. Woda od zawsze miała symboliczne znaczenie. Oczyszczała z zimowej, złej energii, odpędzała choroby, nieszczęścia. Ze świeżością można byo wejsć w wiosenną aurę i cieszyć się nowym dobrym czasem. 
Zwyczaj oblewin miał przede wszystkim zapobiegać chorobom i sprzyjać płodnosci. Słowianie obchodzili Oblewiny w dzień po Jarych Godach. Jednak nie polewano się wodą, tylko smagano  nawzajem świeżymi gałązkami wierzbowymi lub palmowymi. 

W średniowieczu zwyczaj ten został połączony z obrzędami wielkanocnymi, by ukrócić "pogańskie" obyczaje i dziś obchodzimy go pod nazwą śmigus dyngus w drugim dniu świąt wielkanocnych zwany Lanym Poniedziałkiem.

Pierwotnie obficie oblewano i smagano tylko panny. Miało to im zapewnić szybkie zamążpójście. Im bardziej dziewczyna była mokra, tym dla niej była to bardzo pomyślna wróżba. Dziewczęta mogły się zrewanżować chłopakom następnegp dnia. Od podwójnego polania wodą można było się wykupić pisankami i kraszankami. Słowo "dyngus" wywodzi się z języka niemieckiego i oznacza właśnie "wykupywać się". Natomiast "dyngus" określa czynność polewania wodą. Inna nazwą dla tego czasu było "Dzień św. Lejka", "oblewanka" i "polewanka"

źródło zdjęcia: paderewski.edukacja.strefa.pl
W "Encyklopedii staropolskiej" polski etnograf Zygmunt Gloger tak napisał:

"Śmigusem zaś nazywają Mazurzy oblewanie dziewcząt wodą przez chłopców w drugi dzień Wielkiejnocy i chłopców przez dziewczęta w dniu trzecim, co nieraz przy studni kubłami się odbywa. Najstarsze osoby na Podlasiu np. 90-letnia matka piszącego to, pamiętają dobrze z lat dziecinnych i tradycyi, że oblewanie się wodą w drugi dzień Wielkiejnocy nazywano na Podlasiu „śmigusem” zarówno u ludu jak po dworach".
Zygmunt Gloger "Encyklopedia staropolska"


piątek, 29 marca 2013

Jajko Wielkanocne



Symbolem świąt wielkanocnych, które przetrwało do naszych czasów jest jajko, które symbolizuje nowe odradzające się życie. Malowano je, by zapewnić sobie pomyślność i dostatek. W świąteczny czas obdarowywano się nimi składając życzenia wszelkiej pomyślności.

Słowianie malowali jaja już w IX wieku. Najstarsze znalezione na Opolszczyźnie pisanki pochodzą z X wieku. Zostały odkryte na miejscu dawnego słowiańskiego grodu na wyspie Ostrówek. 

Jajko dla naszych przodków było symbolem życia i narodzin. Zwyczaj malowania jajek znany był już w III wieku przed Chrystusem i narodził się w Persji (dzisiejszy Iran). Był to popularny rytuał wszystkich wierzeń pierwotnych kojarzący się z symbolem odradzającego się życia i sił witalnych. Dlatego ich malowanie miało wymowę magiczną. Zdobieniem jaj zajmowały się kobiety. Dbano, by do izby w tym czasie nie wszedł mężczyzna, bo wróżyło to nieszczęście. 

Nazwa malowanych jaj zależy od metody ich wykonania. 

Kraszanki – jajka są gotowane barwnikach otrzymywanych surowców naturalnych 
Pisanki - najpierw na skorupce rysuje się roztopionym woskiem wzorki a następnie zanurza się je w barwniku. 

Dawniej do zdobienia skorupek używano materiałów naturalnych, które dostępne były w przyrodzie: do rysowania zdobień służyły igły drzew, słomki i drewienka a także koziki, szydła. 

Kolory miały swoje symboliczne znaczenia.
czerwień i biel symbolizowały domowe duchy opiekuńcze
czerń i biel – duchy ziemi
zieleń - odrodzenie przyrody i miłości
brąz - rodzinne szczęście

fragment artykułu napisanego dla czasopisma "Adremida"

środa, 20 marca 2013

Jare Gody


Okres budzenia się przyrody do życia po długiej zimie był zawsze czasem magicznym, przypisywany siłom nadprzyrodzonym, które według wierzeń, panują nad światem.

Siły światła i ciemności spotykały się w równonoc wiosenną. Był to moment kiedy dzień zrównywał się z nocą i od tej pory to światło dominowało nad ciemnością. Równonoc wiosenna od niepamiętnych czasów symbolizowała zwycięstwo życia nad śmiercią, dobra nad złem, światła nad ciemnością. Był to szczególny i magiczny okres, który w dawnych wierzeniach był jednym najważniejszych świąt. U Słowian były to Jare Gody, u Celtów – Ostara - od imienia Bogini Wiosny, u Wikingów Eostre lub Ostara, a także Alban Eiler co znaczyło: Światło Ziemi. 

Jare Święto następowało w okolicach 21 marca, kiedy przyroda budziła się do życia. By wspomóc Matkę Naturę w tym procesie, wykonywano szereg rytuałów, by odpędzić zimę i poudzić siły natury do odrodzenia. Okres między kwietniem a czerwcem obfitował w wiele magicznych obrzędów. Sprzątano domy, wymiatano kąty brzozową miotełką usuwając, wraz z kurzem, stare energie na zewnątrz domu, przystrajano wejścia młodymi gałązkami drzew takich jak: lipa, brzoza, buk czy grab. Popularną ozdobą wnętrz był tatarak.

U Słowian popularna była kukła ubrana w lniany strój, którą najczęściej palono. Symbolizowała Śmierć - Zimę i wszelkie zło z nią związane. Dziś znamy ten zwyczaj jako Topienie Marzanny. Dawniej obnoszono ją wokół wioski, osady a następnie palono lub topiono kukłę. Towarzyszyły przy tym głośne śpiewy, muzyka i różne dźwięki, by odstraszyć zimę.

Przygotowując się do świąt oczyszczano domy ze starych energii, wymiatano za pomocą brzozowej miotełki stare zeszłoroczne zanieczyszczenia, obmywano całe domostwo, otwierano okna i drzwi, by wpuścić świeże powietrze.

Chłopcy i dziewczęta wyruszali do lasu i na pobliskie łąki po młode gałązki brzozowe i leszczynowe ze świeżo wypuszczonymi pąkami, którymi przystrajano wejścia oraz umieszczano je wewnątrz domu w jasnym miejscu i cały czas dbano o nie skrapiając wodą, by nie zwiędły. Z takich samych gałązek młodzieńcy wykonywali tzw. gaik (wiecha), odpowiedniki dzisiejszych palm wielkanocnych, i chodzili z nim po domach. W tym czasie mężczyźni wyruszali na łowy, a kobiety przygotowywały strawę świateczną.